Austria, podobnie jak inne kraje w Europie, tworzy narodowego championa w branży energetycznej. Z połączenia - określonego mianem "fuzji równych" - naftowego koncernu OMV i produkującego energię elektryczną Verbundu powstanie firma zdolna konkurować w skali europejskiej. Przejęcie ma wartość 13,1 mld euro.
Za fuzją stoją austriackie władze, które mają 31,5 proc. udziałów w OMV oraz 51 proc. akcji Verbundu. Gorącym zwolennikiem transakcji był m.in. minister gospodarki Martin Bartenstein. Analitycy są jednak sceptyczni. - Fuzja nie ma sensu, bo firmy są bardzo różne. Nie widzimy zbyt wielu efektów synergii - ocenił Alfred Reisenberger z wiedeńskiego CA IB. Koncerny spodziewają się, że dzięki fuzji zaoszczędzą 100 mln euro rocznie.
Rząd wymieni papiery Verbundu na nowe akcje OMV. Pozostali akcjonariusze spółki energetycznej będą mogli wybierać - albo wezmą papiery OMV, albo gotówkę. Operacja scalenia obu firm ma zakończyć się przed końcem roku.
Austria wzięła przykład z Francji i Hiszpanii. Tamtejsze rządy też łączą największe spółki z szeroko pojętej branży energetycznej, głównie w obawie przez wzrostem konkurencji w wyniku otwarcia unijnego rynku elektryczności w połowie przyszłego roku. Rząd w Paryżu zaaranżował fuzję Gaz de France z Suezem, a władze w Madrycie chcą scalić Endesę i Gas Natural.
W wyniku fuzji OMV, największy koncern naftowy w Europie Środkowowschodniej przejmie 116 elektrowni oraz sieci przesyłowej w Austrii. Verbund jest największym producentem energii na austriackim rynku (ma w nim blisko 50 proc. udziałów). W Polsce ma spółkę zajmującą się handlem energią.