Reklama

W partnerstwie siła

Z Zsoltem Horvathem, dyrektorem generalnym giełdy w Budapeszcie, rozmawia Tomasz Goss-Strzelecki

Publikacja: 11.05.2006 10:17

Giełda w Budapeszcie obchodziła 15. urodziny rok temu. Były powody do świętowania?

Mamy prawo być dumni z tych ostatnich piętnastu lat. W krótkim czasie węgierski rynek kapitałowy nadrobił dystans kilku stuleci. Nowoczesny system obrotu i zintegrowany system usług rozliczeniowych są zdolne sprostać wymogom rynkowym dużo większym niż teraz. Rynek akcji w Budapeszcie wypadał w minionych latach znacznie lepiej niż rynki rozwinięte. Podczas gdy indeks BUX zaczął się zaliczać do przynoszących najwyższą stopę zwrotu na świecie, giełda w Budapeszcie, ze względu na wciąż rosnący poziom obrotów, stała się jedną z najbardziej płynnych w regionie.

Pytam, bo taką samą okrągłą rocznicę ma teraz warszawska GPW.

Tak jak wszystkie giełdy w regionie, warszawska GPW musiała zmierzyć się na początku z takimi samymi wyzwaniami, jak giełda w Budapeszcie, i ma prawo być dumna ze swoich osiągnięć. We wczesnych latach ustanowienie zasad i regulacji oraz zorganizowanie handlu należało do zadań równie ważnych, jak pozyskanie nowych uczestników do handlu na parkiecie. Giełdy odegrały ważną rolę w przemianach gospodarczych w wielu krajach Europy Środkowowschodniej, ponieważ prywatyzacja, w tym w Warszawie, w drugiej połowie lat 90. często przebiegała właśnie za ich pośrednictwem.

Najbardziej znaczącym z ostatnich osiągnięć WGPW jest wzrost liczby debiutów spółek, który jest niemal wyjątkowy na giełdach Europy kontynentalnej.

Reklama
Reklama

Statystyki pokazują, że w wyścigu największych giełd naszego regionu Warszawska GPW jest zdecydowanym liderem. Czy to, że jest najatrakcyjniejsza dla inwestorów, wynika tylko ze skali polskiej gospodarki?

Nie ulega wątpliwości, że w ostatnich piętnastu latach Warszawa stała się największym regulowanym rynkiem w Europie Środkowowschodniej. Skali polskiej gospodarki oczywiście nie sposób porównać z żadną inną w regionie i jest to jedno z najważniejszych źródeł dynamicznego rozwoju.

Ale trzeba też zauważyć relatywnie dużą bazę krajowych inwestorów - szczególnie inwestorów instytucjonalnych - których obecność sprawia, że rynek w Warszawie jest bardziej stabilny i bardziej atrakcyjny także dla inwestorów z zagranicy.

Ma Pan pomysł, jak zmniejszyć dystans do WGPW?

Ponieważ giełdy w regionie wciąż są jeszcze nastolatkami, mają sporo lekcji do odrobienia. Dla nas podstawową misją jest umocnienie krajowego rynku, żeby stworzyć stabilne podstawy dla dalszego wzrostu.

Mimo doskonałych wyników, ani giełda w Warszawie, ani żadna inna spośród regionalnych instytucji samodzielnie nie da rady konkurować z najważniejszymi rynkami kapitałowymi w Europie. Nie chodzi więc o to, jak poszczególne giełdy będą wypadać na tle regionalnej konkurencji, bo to nie przesądzi o ich przyszłości, lecz o to, jak mogą ze sobą współpracować.

Reklama
Reklama

Receptą jest zatem konsolidacja?

W dłuższym terminie będzie w stanie przetrwać tylko zintegrowany rynek, którego podstawę będzie stanowić partnerstwo giełd z regionu. Jeśli uda nam się wyeliminować słabości naszych lokalnych rynków i odkryć pełen potencjał rynku zintegrowanego, będziemy mogli spać spokojnie ze świadomością, że w długim terminie będziemy w stanie utrzymać, a nawet podnieść naszą pozycję w Unii Europejskiej.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama