Reklama

Betacom znowu zawiódł inwestorów giełdowych

10,2 proc. straciły w poniedziałek akcje Betacomu. Kosztowały 23,8 zł. Zamiast obiecywanych zysków, spółka zakończyła I kwartał na minusie

Publikacja: 16.05.2006 07:45

Betacom ma kłopoty z planowaniem wyników finansowych. Pierwszym przykładem była korekta prognozy przeprowadzona w kilka tygodni po debiucie (wiosną 2004 r.). Spółka zapłaciła za to kilkudziesięcioprocentową przeceną kursu.

Niechęć inwestorów do kupowania akcji Betacomu trwała ponad roku. Dopiero od 2005 r., kurs zaczął się piąć. Popyt napędzały optymistyczne zapowiedzi Mirosława Załęskiego, prezesa spółki, o możliwych, bardzo dobrych wynikach finansowych za rok obrotowy 2005/2006 (kończy się w marcu). Obroty miały sięgnąć 120 mln zł, a zysk miał być wyraźnie lepszy niż rok wcześniej, kiedy wyniósł 2,9 mln zł.

Kreowanie wizerunku

Aż do końca września Betacom w pełni wywiązywał się z deklaracji prezesa. Pierwsze sygnały, że obietnice składane były na wyrost, można było znaleźć w raporcie za III kw. roku obrotowego. Przychody zamiast rosnąć spadły o 22 proc. (w porównaniu z analogicznym okresem 2004 r.), a zysk netto obniżył się o 40 proc. Prezes uspokajał, że to konsekwencja przesunięć w podpisywaniu kilku dużych umów, które przeszły na kolejny kwartał i podtrzymywał plany całoroczne.

Jeszcze w połowie kwietnia M. Załęski, który znał już szacunkowe dane za kwartał zakończony 31 marca, w rozmowie z "Parkietem" zapewniał, że wyniki Betacomu będą dobre, choć nieco gorsze od oczekiwanych. Spółka miała zakończyć pierwsze trzy miesiące tego roku na plusie.

Reklama
Reklama

Nieprawdziwe informacje

Tymczasem okazało się, że w tym okresie Betacom miał 27,4 mln zł przychodów (narastająco w całym roku obrotowym 2005/2006 115 mln zł) i 0,5 mln zł straty netto (2 mln zł zysku).

- Przeinwestowaliśmy - skomentował krótko Robert Fręchowicz, wiceprezes Betacomu. M. Załęski nie był obecny na wczorajszym spotkaniu z dziennikarzami. Spółka od połowy 2005 r. intensywnie zwiększała zatrudnienie przygotowując się do realizacji nowych umów, których nie udało się zdobyć. Kupowała nowy sprzęt IT. Przy okazji wymieniła też flotę samochodową. - Nie do końca kontrolujemy koszty - przyznał R. Fręchowicz.

Nowy rok obrotowy ma przynieść wyraźną poprawę. - Sprzedaż powinna wzrosnąć o 20-30 proc., a rentowność co najmniej do poziomu z roku 2004/2005 - zapowiedział Artur Jurski, członek zarządu spółki. Jeśli tym razem deklaracje zostaną wypełnione, przychody Betacomu powinny sięgnąć 150 mln zł, a zysk netto 5 mln zł. - Te liczby są w naszym zasięgu - stwierdził A. Jurski.

Spółka chce trzymać wydatki w ryzach. Już zwolniła część pracowników z działów serwisowych, gdzie marże były najniższe. Efekty będą widoczne za kilka miesięcy. Na razie R. Fręchowicz, pytany o możliwy wynik netto za kwiecień-czerwiec, odpowiedział, że wypracowanie zysku będzie sporym wyzwaniem.

Obietnice

Reklama
Reklama

bez pokrycia

Betacom po raz drugi srodze rozczarował inwestorów.

Zarząd swoimi deklaracjami popsuł do końca i tak mocno nadwerężony wizerunek spółki. Nic mu za to nie grozi (poza przeceną kursu),

bo osoby kierujące firmą

są również największymi

akcjonariuszami.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama