Polska podjęła kroki, aby zredukować w 2007 roku deficyt sektora finansów publicznych, liczony według standardów unijnych, poniżej 3 procent PKB - zapowiedział premier Kazimierz Marcinkiewicz. Na pozór to nierealne. Transfery do Otwartych Funduszy Emerytalnych stanowiące około 1,9 proc. PKB, wliczane mają być od marca 2007 do deficytu. To oznacza podbicie tego wskaźnika w 2007 r. do 4,1 proc. (tyle prognozował rząd) PKB. Gdyby nie ten fakt, utrzymanie 3-proc. pułapu byłoby proste. Zakładając, że produkt krajowy brutto (w 2005 r. 980,9 mld zł) wzrośnie o 4,6 proc., 3-proc. deficyt to 30,78 mld zł - więcej, niż planowany na ten rok (30,55 mld zł).
Rada Europejska pozwoliła jednak na stopniowe doliczanie kosztów transferów. Musimy tylko udowodnić, że utrzymujemy nasze finanse w ryzach. Wtedy 2007 r. obciążymy budżet jedynie 60-proc. transferów (1,1 proc. PKB), deficyt sektora rządowego i samorządowego osiągnąć może około 3,3 proc. PKB. Rząd musi zatem poszukać dodatkowych cięć rzędu 0,3 proc. PKB, a więc około 3 mld zł. Oznacza to, że deficyt spaść musi do około 27-27,5 proc. - Jest zbyt wcześnie, aby oceniać zapowiedzi premiera. Mamy zbyt mało danych. Można tylko oceniać, że deficyt musi się zamknąć w przedziale 25-30 mld zł -zastrzega jednak Janusz Jankowiak, ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Nic nie wskazuje na problemy z budżetem w tym roku. Po czterech miesiącach deficyt wyniósł 32,8 proc. planu. Gorzej niż przed rokiem idzie realizacja wpływów z CIT, lepiej - z PIT.