Po dziewiźciu tygodniach nieustannej zwyżki na rynku pojawiła siź zdecydowana podaż. WIG20 od szczytu stracił już 5 proc. To najwiźkszy spadek od pierwszej połowy marca. Skala zniżki, szeroko?æ, obroty jej towarzyszęce skłaniaję do przekonania, że rynek rozpoczęł korektź na wzór tych, jakie obserwowali?my choæby na poczętku roku, czy też na jesieni 2005 r. Jednocze?nie nie można mieæ złudzeñ, że przebieg zdarzeñ jest w najwiźkszym stopniu pochodnę zjawisk zachodzęcych poza granicami naszego kraju. Chodzi o wyra?ny spadek notowañ w USA i pogorszenie nastrojów na rynkach towarowych.
Poprzednia korekta na rynkach wschodzęcych zaczźła siź pod koniec lutego tego roku. Okazała siź łagodna - już po nieco ponad 4-proc. spadku inwestorzy przystępili do kupowania akcji. Tym samym zachowanie emerging markets wpisało siź w schemat kolejnych coraz łagodniejszych ruchów spadkowych w hossie. Pierwsza korekta z wiosny 2004 r. wyniosła niemal 18 proc., kolejna - z wiosny 2005 r -. blisko 9 proc., z jesieni minionego roku 8 proc. Ta sekwencja pokazuje, jak wraz z upływem czasu, wzmagał siź optymizm w?ród inwestorów lokujęcych na rynkach wschodzęcych. Z jednej strony nie chcieli goniæ uciekajęcego pocięgu, z drugiej - gdy ten już ruszał - ci, którzy nie zdężyli kupiæ w czasie spadku szybko windowali notowania. Po 50 sesjach od ustanowienia szczytu pod koniec lutego 2006 r. kursy na emerging markets były 9 proc. powyżej niego. Od szczytu z jesieni 2005 r. po 50 sesjach notowania przekraczały go o 4 proc., a w dwóch wcze?niejszych przypadkach nie zdołały do niego dotrzeæ.
To wszystko skłania do przekonania, że w ostatnich tygodniach mieli?my do czynienia z narastajęcę euforię odno?nie do rynków wschodzęcych. Znalazła ona odbicie w wyra?nym oderwaniu siź notowañ od tego co działo siź na amerykañskim parkiecie. W efekcie różnica rocznych zmian indeksów emerging markets oraz amerykañskiego przekroczyła nawet poziom z wiosny 2004 r., przestrzegajęc przed gwałtownym odwróceniem koniunktury w razie występienia zniżek w USA.