Tydzień na europejskich parkietach rozpoczął się od spadków. Spadków, które nie były zaskoczeniem, bowiem zapowiadała je czwartkowo-piątkowa wyprzedaż. Zwłaszcza w przypadku niemieckiego DAX. Indeks ten, kreśląc w piątek długą czarną świecę (poprzedzoną luką bessy), wybił się dołem z ponadsześciomiesięcznego kanału wzrostowego. Zważywszy, że wybiciu temu towarzyszyły sygnały sprzedaży oraz negatywne dywergencje na podstawowych wskaźnikach, jak również większe obroty, to poniedziałkowa zniżka nie mogła dziwić. Wczoraj dodatkowo stronę popytową przytłoczyła gwałtowna realizacja zysków na rynku towarowym. Wyprzedaż, jaka dotknęła miedź, cynk, srebro, złoto czy ropę, odbiła się czkawką spółkom surowcowym. Tym samym piątkowe wybicie wykresu dziennego DAX z półrocznego kanału wzrostowego nie budzi obecnie wątpliwości. Wybicie to otwiera drogę do poziomu 5570-5620 pkt, gdzie silną strefę wsparcia tworzy układ 38,2-proc. zniesienia wzrostów październik 2005 - maj 2006 oraz roczna linia trendu wzrostowego. Przecena na rynku towarowym, nie najlepsze nastroje na światowych parkietach, słabe dane z USA (indeks NY Empire State spadł w maju do 12,36 pkt. z 15,81 pkt.) oraz pogorszenie sytuacji technicznej wywołane wyprzedażą w końcówce ubiegłego tygodnia sprawiły, że wczorajszą sesję indeksy na Wall Street rozpoczynały od spadków. Bardzo ważną sesję. Zarówno bowiem technologiczny Nasdaq Composite, jak i S&P500, były po piątkowej zniżce tuż nad poziomami, które chroniły oba te indeksy, przed głębszą korektą. Pokonanie przez Nasdaq szerokiej bariery popytowej 2205-2240 pkt., jaką tworzą dołki z 30 grudnia ub. r i 13 lutego br., otworzy drogę do 2037 pkt. (dołek

z 12 października 2005). Natomiast spadek S&P500 poniżej 1285 pkt. będzie oznaczał, nie tylko przełamanie wsparcia (kwietniowy dołek), ale również wybicie dołem z półrocznego kanału

wzrostowego. Jego konsekwencją będzie spadek do 1235 pkt.