Producent płytek ceramicznych z Końskich prognozuje, że w 2006 roku przychody grupy kapitałowej wyniosą 125 mln zł, zysk operacyjny 19,5 mln zł, a zysk netto 13,5 mln zł.

Przygotowując szacunki zarząd przedsiębiorstwa założył, że stopy procentowe, kursy walut, ceny sprzedaży i koszty produkcji utrzymają się na obecnym poziomie. Tegoroczne plany Ceramiki Nowej Gali są ambitne. W zeszłym roku spółka nie zrealizowała prognoz, mimo że w sierpniu je obniżyła. Ostatecznie plany mówiły o 7,1 mln zł zysku netto i 12,1 mln zł zysku operacyjnego. Gorsze od oczekiwanych wyniki zarząd tłumaczył oddaniem do użytku nowego zakładu produkcyjnego. Fabryka przystosowana jest do produkcji droższego gresu wysokiej jakości. Jednak, żeby wykorzystać nadmiar mocy, wytwarzano w niej głównie produkty z niższej półki. Paweł Górnicki, prezes spółki, zapewniał niedawno, że w tym roku ma być inaczej - dodatkowe moce mają zostać w pełni zagospodarowane, a fabryka będzie produkować głównie droższe płytki.

Dorota Puchlew, analityk Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP, podkreśla, że szacunki zarządu spółki są znacznie bardziej optymistyczne niż sporządzone przez nią (100 mln zł przychodów, 13 mln zł zysku operacyjnego i 8,9 mln zł zysku netto). Analityk twierdzi, że wyniki kwartalne Ceramiki Nowej Gali nie skłaniają do zmiany przewidywań.

W pierwszych trzech miesiącach tego roku spółka z Końskich zanotowała 20,3 mln zł przychodów. To o 11,5 proc. więcej niż w analogicznym okresie przed rokiem. Zysk operacyjny wzrósł pięciokrotnie, do 2,06 mln zł, a netto - trzydziestopięciokrotnie, do 0,85 mln zł. D. Puchlew wskazuje, że zmiany są znaczne, ale wynika to z tego, że bardzo słabe były rezultaty przedsiębiorstwa w I kw. 2005 r.

Inwestorzy zareagowali pozytywnie na przekazane przez spółkę informacje. Wczoraj za akcje Nowej Gali płacono 5,7 zł, po 5,6-proc. wzroście.