Dwóch wiceministrów finansów (Paweł Banaś i Marian Banaś) pracowało przez wiele lat w Najwyższej Izbie Kontroli. Przychodząc do resortu, zapowiedzieli walkę z nieprawidłowościami w aparacie skarbowym. Na efekty nie trzeba było czekać długo. Centralne Biuro Śledcze zatrzymało wczoraj kilku urzędników podejrzanych o korupcję. Wśród nich: były dyrektor departamentu systemu podatków, naczelnik wydziału doradztwa podatkowego, główny specjalista i były szef departamentu podatków bezpośrednich oraz były kierownik referatu kontroli jednego z urzędów skarbowych. Wcześniej - bo w kwietniu - CBŚ zatrzymało urzędniczkę MF, oskarżaną o współpracę z mafią przy umorzeniu długów podatkowych. Śledztwo koordynują trzy resorty - sprawiedliwości, spraw wewnętrznych oraz administracji i finansów.

- Okazało się, że mamy do czynienia z pewnym układem na styku biznes-przestępcy-urzędnicy i... tu nie będę kończyć. Jego istotą było uzyskiwanie dla wielu firm uszczupleń podatkowych. Za takie usługi były wręczane korzyści majątkowe, różne kwoty - 90, 130 tys. zł - w zależności od wagi sprawy - mówił wczoraj prokurator krajowy Andrzej Kaczmarek. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przyznał, że odkryte nieprawidłowości dotyczą okresu 1993-2005. - Na pewno nie chodzi o sprawy za kadencji rządu Kazimierza Marcinkiewicza - podkreślił.

Niektóre zatrzymania są pokłosiem raportów NIK o pracy aparatu skarbowego. W 1995 r. minister finansów wydał słynną wtedy decyzję, w której przyznał sobie prawo do udzielania zaleceń w indywidualnych sprawach. W praktyce otwierało to pracownikom resortu możliwość wpływania na decyzje urzędów i izb skarbowych.

NIK alarmował, że w latach 1995-1997 na podstawie tego przepisu ulgi przyznane konkretnym podatnikom CIT sięgnęły w sumie 900 mln zł. MF wycofał się w końcu z zaleceń, ponieważ sposób ich wydawania zakwestionował Naczelny Sąd Administracyjny. Ale jeden z zatrzymanych przez CBŚ jeszcze w 1997 r. kwestionował raporty NIK.

Prokuratura Krajowa nie wyklucza dalszych zatrzymań. Dwa tygodnie temu agenci Biura potajemnie przeszukali budynek Ministerstwa Finansów. Na nowe ślady korupcji urzędniczej prokuratura wpadła w grudniu 2005 r., po zatrzymaniu grupy handlującej kradzionymi samochodami.