Sesja brutalnie potwierdziła, że wtorkowe odreagowanie było jedynie "odbiciem zdechłego kota". Tak szybkie i gwałtowne zakończenie odreagowania to wyjątkowo korzystny dla niedźwiedzi splot kilku czynników. Po pierwsze - w wyniku m.in. dobrych nastrojów po wtorkowej sesji i wzrostu cen miedzi na światowych rynkach rozpoczęliśmy notowania kontraktów aż 27 pkt. ponad poprzednim zamknięciem. Do sesyjnych szczytów na początku sesji dorzuciliśmy jeszcze kolejne 14 pkt. Zawsze jest to subiektywna ocena, ale przy takim odreagowaniu do pewnego etapu inwestorzy kupują w przekonaniu, że trwa odbicie. Od pewnego momentu muszą kupować w przekonaniu, że przerodzi się to
w trwały trend wzrostowy. Korekta kończy się zawsze, gdy rynek przekona się, że nie ma na to (przejście w trend wzrostowy) szansy. Takie rozczarowanie uruchamia lawinę podaży nie tylko od day-traderów grających pod odbicie, ale też od graczy średnioterminowych. Gdyby sesja nie zaczęła się tak optymistycznie, to późniejsza kara nie byłaby tak dotkliwa. Każde rozczarowanie przynosi bowiem bykom znacznie większa karę, niż nie spełnione nadzieje. Po drugie - rynek węgierski. Wraz z danymi o CPI z USA węgierski BUX przeszedł w spiralę spadku i skacząc po pół procenta z hukiem spadł 3,97 proc. Reakcja może i trochę przesadzona, ale pamiętajmy jednocześnie, że rynki regionu złapały we wtorek chwilę oddechu, dzięki danym PPI, które uważane są za mniej istotne. A przy tym były mniej pozytywne, niż CPI rozczarowujące. Po trzecie - na GPW powróciły koszyki sprzedaży, które zdynamizowały całą falę spadkową, a które trudno przypisać jedynie do arbitrażu,
czy spekulacji. Szczególną rolę dla rynku terminowego odegrały dzięki zepchnięciu kursu kontraktów pod wtorkowe dołki (3101 pkt.), które były jednocześnie ważnym wsparciem i 38,2-proc zniesieniem Fibonacciego. Samo to dało impuls do kolejnej wyprzedaży pomimo, że rozpiętość wahań przekraczała już wtedy 100 pkt. Spadek zasłużony ? Obroty i otoczenie (patrz też złoty) wskazują, że tak. Zresztą jestem ostatnim, który uzasadniał by ostatnie wyceny niektórych spółek. Ale prognozy żadnej na dziś nie postawię, bo zmienność, nawet tylko w czasie sesji, jest teraz tak ogromna, że pozostaje na bieżąco reagować na rynkowe wydarzenia, a nie
trwać uparcie przy otwartych pozycjach.