W średniowiecznej Europie podstawą prowadzonej działalności wytwórczej było rzemiosło. Rzemieślnicy zrzeszeni byli w tzw. cechach, czyli organizacjach czuwających nad jakością oferowanych produktów, ustalaniem ich cen i kwot produkcyjnych oraz nadzorujących dostęp do zawodu. Monopolistyczna pozycja, którą posiadały cechy, sprawiała, że towary oferowane na rynku były drogie, a przez to dla wielu osób niedostępne. Monopol organizacji cechowych opierał się na przywileju, zgodnie z którym wytwórcy do nich nienależący nie mogli wykonywać swojego zawodu w miastach. Z czasem, dzięki opiniotwórczej roli środowisk cechowych i szerzonej przez nie "czarnej propagandzie", popularna nazwa niezrzeszonych rzemieślników naruszających monopol - partacze - stała się synonimem nierzetelnej i źle wykonanej roboty.
Funkcjonującym we współczesnej Polsce odpowiednikiem średniowiecznych cechów są korporacje zawodowe. Wśród nich najsilniejszą pozycję posiadają korporacje prawnicze - adwokacka, radcowska i notarialna. Pod pozorem dbałości o jakość wykonywanych usług, a przez to, rzekomo, o interesy klientów, bronią one posiadanych przywilejów, a zwłaszcza ścisłego limitowania dostępu do swojego grona. Bez przynależności do korporacji absolwent prawa może co najwyżej udzielać darmowych, przyjacielskich porad prawnych swoim znajomym. Nie wystarczą dobra znajomość kodeksów i lata pracy w kancelariach - istotna jest wyłącznie przynależność do organizacji branżowej.
Ekonomia, jako królowa nauk społecznych, daje znakomite narzędzia do analizy takiego przypadku. Skutki działania monopolu są bowiem zazwyczaj podobne we wszystkich dziedzinach działalności. Wysokie ceny usług prawniczych oraz pogłębiający się niedostatek osób uprawnionych do rozstrzygania sporów prawnych rodzą poważne zagrożenia dla rozwoju gospodarczego. Od lat wiadomo bowiem, że podstawowym filarem sprawnego działania gospodarki rynkowej, obok powszechnej własności prywatnej, są przejrzyste reguły prawne i sprawne instrumenty nadzoru ich przestrzegania. Proces prywatyzacji gospodarki w ostatnich miesiącach zwolnił, a rozbijanie średniowiecznych monopoli cofnęło się o kilka kroków.
Argument konieczności dbania o jakość świadczonych usług prawnych nie trafia do przekonania ekonomisty. Gwarantem jakości powinien być przede wszystkim rynek i obiektywne zasady jego funkcjonowania, a nie reguły ustalane przez środowisko bezpośrednio zainteresowane rentownością własnych kancelarii. W normalnej sytuacji kiepski adwokat, mierny radca czy marny notariusz, na skutek nasilonej konkurencji po prostu utraciłby klientów i "wypadł z interesu". Za złe skutki jego działalności przysługiwałoby odszkodowanie.
Równie dobrze postulat o przyznanie przywilejów podobnych do prawniczych mogą przecież zgłaszać inne grupy zawodowe. Czym od korporacji adwokatów różni się cech piekarzy? Świeże pieczywo spożywa przecież prawie każdy, a więc troska o jego jakość i konsekwencje zdrowotne konsumpcji wadliwego produktu jest chyba uzasadniona... A cech fryzjerów?