Wczoraj w Seulu doszło do oficjalnego podpisania między Hyundaiem a czeskim rządem kontraktu na budowę nowej fabryki samochodów, która produkowałaby do 300 tys. aut rocznie. Koreańczycy do 2008 r. chcą zainwestować w Nosovicach około miliarda dolarów. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nasi południowi sąsiedzi wyrosną na potęgę motoryzacyjną regionu. Na razie jednak optymizm został ostudzony.
Inwestycja wstrzymana
Budowa, która miała ruszyć już w wakacje, została bezterminowo przełożona. Przyczyną decyzji jest skandal korupcyjny wokół prezesa Hyundaia Chung Mong-Koo. We wtorek prokuratura w Seulu aresztowała go pod zarzutem przekazania 113 mln USD na nielegalne konto, z którego pieniądze przepływały do kieszeni polityków w zamian za korzystne decyzje dla spółki. Oskarżyciele twierdzą, że Mong-Koo naraził dodatkowo koncern na straty rzędu 300 mln USD, za co grozi mu nawet dożywocie. - Decyzja zarządu o rozpoczęciu nowej inwestycji musi być podjęta w obecności prezesa - twierdzi rzecznik spółki Jake Jang.
Dlaczego Czechy?
Trudności jednak nie zrażają władz w Pradze. By zachęcić inwestora, rząd Jiriego Paroubka wyasygnował 181 mln USD na wsparcie budowy nowego zakładu, a dzięki 10-letniemu zwolnieniu z podatku Koreańczykom zostanie w kieszeni dodatkowe 50 mln USD. W związku z inwestycją Czesi zobowiązali się również wybudować autostradę do Źyliny, która połączy fabrykę w Nosovicach ze słowackim zakładem koncernu Kia, kontrolowanego przez Hyundaia.