W dotychczasowych przypadkach, gdy była mniejsza niż 5 proc., fundusze obligacyjne przynosiły po roku ujemną stopę zwrotu - przeciętnie minus 0,9 proc. Czy teraz będzie podobnie?
Rentowność czasem rośnie
Spadek rentowności polskich papierów skarbowych poniżej poziomu notowanego w Stanach Zjednoczonych jest wyraźną oznaką zmian, które ostatnio zaszły na naszym rynku i w jego otoczeniu. Z jednej strony, chodzi o skalę i dynamikę obniżki dochodowości naszych obligacji, trwającą od lata 2004 r. do jesieni 2005 r. Z drugiej, o nienotowany w przeszłości niski poziom rentowności. Z trzeciej, zjawisko rosnącego kosztu pieniądza przybiera na świecie coraz powszechniejszy charakter . To czyni polskie papiery skarbowe coraz mniej atrakcyjnymi w porównaniu z "konkurentami" nie tylko z rynków wschodzących, ale również dojrzałych państw.
Pod koniec minionego roku roczna dynamika spadku zyskowności naszych obligacji sięgała minus 40 proc. Teraz jest znacznie mniejsza. Statystyki z ostatnich pięciu lat są całkiem zachęcające. W przypadkach gdy roczna zmiana rentowności mieściła się w przedziale minus 25 proc. - minus 20 proc. przeciętna stopa zwrotu dla czterech największych teraz funduszy obligacyjnych wynosiła po roku 7,4 proc. Dla przedziału minus 20 proc. - minus 15 proc. jest to 7,7 proc. W sumie dla obu tych przedziałów jest to 60 przypadków, czyli niecałe 5 proc. wszystkich, które zostały wzięte pod uwagę przy obliczeniach. Dotyczą 2001 r., 2003 r. oraz 2005 r.
Widać wyraźną dysproporcję pomiędzy tym, ile można było przez rok zarobić na jednostkach funduszy obligacyjnych, kupując je w 2001 r. przy około 20-proc. dynamice spadku rentowności, a ile było to w 2003 r. oraz w 2005 r. Podczas gdy w 2001 r. po roku stopy zwrotu były dwucyfrowe, to w 2003 oraz 2005 r. wahały się od nieco ponad 2 proc. do nieco ponad 6 proc.