Spadek WIG20 w ostatnich dniach o mniej więcej 10-proc. trudno określić mianem dramatycznego. Poziom 3000 pkt ma szanse stać się ważnym psychologicznym wsparciem. Warto pamiętać, że od czasu rozpoczętej na jesieni 2002 roku hossy już kilkakrotnie mieliśmy do czynienia z korektą spadkową tej lub nawet większej wielkości. Po raz ostatni granicę 10-proc. spadku od szczytu fali wzrostowej WIG20 zanotował na jesieni 2005 roku.
Co ważne, odnotowywany w momencie kształtowania się lokalnego szczytu (11 maja) poziom nastrojów nie był euforyczny. Wigometr po raz ostatni przyjął wartość dodatnią w grudniu 2005 roku. Trudno mówić więc o objawach typowego dla kształtowania się szczytów hossy skrajnego
optymizmu.
Z wypowiedzi członków RPP wynika, że do podwyżek stóp procentowych może dojść dopiero w przyszłym roku. Stwierdziła tak nawet zaliczana raczej do grona
"jastrzębi" H. Wasilewska-Trenkner. Wszystko to powoduje, iż można założyć, że mieliśmy do czynienia z przejściowym ochłodzeniem koniunktury, po którym jeszcze latem tego roku zaatakujemy historyczne szczyty. Możliwe tylko, że dojdzie do pewnej wymiany liderów w segmencie blue chips. Moim zdaniem inwestorzy będą swą uwagę przesuwali z sektora spółek surowcowych w kierunku spółek informatycznych. Trzeba zauważyć, iż przetrwały one bardzo dobrze okres ostatnich spadków, co świadczy o ich dużej sile.