Wczorajsze walne zgromadzenie akcjonariuszy Sokołowa przyjęło wszystkie planowane uchwały. Nie obyło się jednak bez zamieszania i dyskusji.
Na WZA stawili się przedstawiciele Saturn Nordic Holding, fińsko-duńskiego właściciela Sokołowa, oraz kilku akcjonariuszy mniejszościowych. SNH dysponował bezpieczną większością ponad 83 mln głosów (82 proc.). Przyjęto m.in. plan motywacyjny na lata 2006-2008. Postanowiono też przywrócić akcjom Sokołowa formę dokumentu. Zanim to nastąpi, SNH przeprowadzi przymusowy wykup papierów od drobnych akcjonariuszy, płacąc im 5,8 zł za każdy.
Właśnie cena była kością niezgody. Mali inwestorzy chcieli wiedzieć, dlaczego SNH płaci im tak mało za papiery Sokołowa. Przypomnieli, że w 2004 r. inwestor oferował udziałowcom 6 zł za akcję, choć sytuacja finansowa spółki była wtedy znacznie słabsza od obecnej. - Ówczesna cena wynikała z wyceny rynkowej spółki, a ta podyktowana była z kolei spekulacjami rynkowymi. Uważamy, że cena 6 zł i tak była za wysoka i nie odzwierciedlała rzeczywistej wartości Sokołowa w tym czasie - uzasadnili swoją decyzję przedstawiciele SNH.
Drobni inwestorzy zarzucili również władzom Sokołowa, że celowo nie informowały rynku o zdarzeniach korzystnych dla spółki, m.in. o podpisaniu umów na dofinansowanie z UE, opiewających w sumie na 20 mln zł. Przypominali, że inne firmy z branży spożywczej - Indykpol, Duda czy Graal - szumnie informują o drobnych nawet kontraktach tego typu. - Zgodnie z prawem, w komunikatach bieżących powiadamialiśmy inwestorów o wszystkich znaczących wydarzeniach. O pozostałych informowałem dziennikarzy w wywiadach i podczas regularnych konferencji prasowych - kontrował Bogusław Miszczuk, prezes Sokołowa. Ostatnie takie spotkanie odbyło się jednak pod koniec w 2004 r.
Nie zabrakło też sporu formalnego. Jednemu z drobnych akcjonariuszy uniemożliwiono wykonywania prawa głosu z akcji, których właścicielem jest wspólnie z żoną. Przewodniczący WZA argumentował, że inwestor nie przedstawił odpowiedniego pełnomocnictwa. Ten zapowiedział dochodzenie swoich praw na drodze sądowej. Jeśli sąd przyzna mu rację, wszystkie uchwały zostaną unieważnione, a WZA będzie musiało zostać powtórzone.