Czwartek zapowiadał się na kolejny już nudny dzień. W ostatnich paru dniach ilość transakcji była mizerna, a zmiany cen minimalne. A jednak warto na coś zwrócić uwagę. To narastający popyt, który wczoraj zaczął się uaktywniać. Wprawdzie nie przełożyło się to na duże obroty, ale gołym okiem widać, że inwestorzy chcą nareszcie kupować papiery skarbowe. Jednocześnie na rynku wciąż nie brak całkiem sporych pozycji krótkich, które przy wzrostach będą nerwowo zamykane, a to dodatkowo wzmagać będzie popyt. Wzrost cen wydaje mi się więc nieunikniony, choć trudno określić, jak długo potrwa.
Ostatnie wypowiedzi członków RPP każą nam przypuszczać, że stopy NBP w górę szybko nie pójdą. Złotówka wprawdzie słaba, ale notowania się uspokoiły. Na rynkach bazowych wzrosty obserwujemy od kilku dni (dochodowość 10-letnich niemieckich obligacji spadła do 3,87 proc., a amerykańskich do 5,03 proc.). To wszystko wskazuje, że powrót optymizmu nie powinien być zaskoczeniem. Na zakończenie wczorajszej sesji obligacje dwuletnie OK0808 notowano z rentownością 4,53 proc., pięcioletnie PS0511 - 5,07 proc. dziesięcioletnie zaś DS1015 - 5,33 proc...