W odpowiedzi na pierwsze symptomy "tureckiej grypy", o której pisałem dwa tygodnie temu, indeksy polskiego rynku straciły już od swoich maksimów 15-20 proc., by przez ostatnie dni lekko korygować gwałtowne spadki. Spadki, które spowodowały gwałtowne przebicie ponadrocznego trendu wzrostowego i stanowią z punktu widzenia teorii Dowa pierwszy warunek jego zakończenia. Warto przypomnieć, że pozostałe warunki to nieudane testowanie dotychczasowego szczytu oraz przebicie dna ustanowionego w pierwszej fali spadków. Wtedy dopiero będzie można definitywnie mówić o korekcie wyższego rzędu - choć oczywiście będzie już za późno na jakiekolwiek zmiany w portfelu.

Póki co taki scenariusz jest tylko jednym z możliwych. Być może nawet najbardziej prawdopodobnym, ale na pewno nie jedynym. Można sobie wyobrazić (choć przychodzi mi to z trudem...), że WIG-20 obroni wsparcie na poziomie 2750-2800 punktów. Wszak sytuacja makroekonomiczna czy fundamenty spółek nie zmieniły się przez ostatnie trzy tygodnie, a przecież akcje spółek są jednak o 15 proc. tańsze... Wydaje mi się jednak, że po ostatnich trzech tygodniach, gdy nasza giełda przypominała bardziej rynek turecki niż zachodnioeuropejski, inwestorzy mogą oczekiwać wyższej niż dotychczas premii za ryzyko inwestycji w akcje, a co za tym idzie - akceptować niższe ceny.

Z tego względu myślę, że dotychczasowe spadki są jedynie jedną "bitwą" byków z niedźwiedziami; wojna trwa nadal i choćby - jak ostatnio - pojawiła się przewaga kupujących, ostatnie słowo będzie po stronie niedźwiedzi.

Na koniec należy sobie zdać sprawę z faktu, iż w najbliższym czasie rynkowa koniunktura bardziej niż zwykle zależeć będzie od postawy licznych ostatnio posiadaczy jednostek funduszy inwestycyjnych (i ich doradców bankowych...). Jeśli klienci funduszy szanse nie spanikują, rynek ma większe utrzymać aktualny poziom, a być może podjąć próbę podniesienia się. Jeśli jednak umorzenia przybiorą na sile, fundusze będą zmuszone do sprzedaży akcji i dołowania rynku dokładnie odwracając mechanizm z ostatnich miesięcy.