Po ostrym tąpnięciu przed dwoma tygodniami, kiedy w ciągu sześciu sesji średnie ceny surowców spadły o przeszło 7 proc., w zeszłym rynek szukał punktu równowagi. Wskaźnik CRB Futures, uwzględniający kontrakty terminowe na 19 najważniejszych surowców notowanych za Atlantykiem, cztery sesje na plusie przedzielił jedną, w trakcie której spadł o blisko 3 proc. (ostatecznie od piątku 19 do piątku 26 maja zyskał 2,7 proc.). To wskazuje, że do uspokojenia nastrojów ciągle jest daleko.
Równocześnie pojawia się wiele opinii, że załamanie było jedynie korektą, a nie zaczątkiem bessy na rynku i wkrótce możemy się spodziewać nowych wieloletnich rekordów cen takich surowców, jak miedź czy cukier. Według analityków Barclays Capital, tylko w perspektywie trzech miesięcy cukier, nikiel i cynk powinny zdrożeć o 11 proc. - Wysokie ceny surowców nie są bąblem spekulacyjnym, lecz efektem wielu lat niedoinwestowania, któremu towarzyszyły strukturalne zmiany po stronie popytu i podaży - napisali eksperci Barclays.
Oczekują, że do 9000 USD za tonę skoczą notowania miedzi, co oznaczałoby przebicie rekordu o 200 USD. Według brytyjskiej firmy Sucden, która handluje na Londyńskiej Giełdzie Metali, miedź może zdrożeć nawet do 12 000 USD za tonę w ciągu najbliższych miesięcy, przede wszystkim ze względu na zainteresowanie inwestycjami ze strony funduszy
hedgingowych.
Wczoraj na giełdach w USA nie handlowano (obchody Memorial Day). Nie pracowały też rynki surowcowe w Londynie. W Szanghaju lekko wzrosły ceny miedzi, a w Tokio ropa naftowa staniała o 0,7 proc.