Dyskusja na temat planów ograniczenia kredytów walutowych udzielanych klientom indywidualnym dla dużej części potencjalnych kredytobiorców nie ma znaczenia - wynika z sondażu przeprowadzonego przez TNS OBOP. Według Jarosława Pawłowskiego z firmy badawczej, przeszło połowa badanych nie ma zdania w tej sprawie. Zwolenników działań nadzoru bankowego jest więcej niż przeciwników. Oceny negatywne formułują najczęściej osoby, które mogą zostać dotknięte ograniczeniami: mieszkańcy dużych miast, osoby lepiej wykształcone i mogące się pochwalić wyższymi zarobkami.
- Jedna czwarta ankietowanych odpowiedziała twierdząco na pytania, czy po wprowadzeniu ograniczeń w krajowych bankach zdecydowałaby się na wzięcie tańszego kredytu w zagranicznym banku - stwierdził J. Pawłowski. O takiej możliwości - poprzez tzw. działalność transgraniczną - mówi od pewnego czasu część ekspertów. Niemal połowa ankietowanych wzięłaby kredyt złotowy. - Taki kredyt cieszy się największą popularnością wśród mniej zarabiających - powiedział Pawłowski.
Wyniki badania zostały zaprezentowane podczas zorganizowanej przez Instytut Globalizacji dyskusji na temat planów wprowadzenia ograniczeń w kredytach walutowych. Kamil Kajetanowicz z Centrum im. Adama Smitha ostrzegał, że skutkiem wejścia w życie ograniczeń może być pogorszenie koniunktury w budownictwie i w branżach powiązanych. Inną konsekwencją byłby, jego zdaniem, spadek poziomu konkurencji na rynku kredytowym.
Błażej Lepczyński z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową stwierdził, że ograniczenia w udzielaniu kredytów walutowych nie są potrzebne. Jednym z powodów jest fakt, że zadłużenie z tytułu kredytów mieszkaniowych jest w Polsce dużo niższe niż na Zachodzie. Nowe regulacje dotkną natomiast część banków wyspecjalizowanych w kredytach walutowych. - Możliwy jest scenariusz, że spadnie popyt na mieszkania i ich ceny. Zabezpieczenia udzielonych już kredytów mogą okazać się mniej warte, co będzie mieć negatywne skutki dla banków - powiedział Lepczyński. Za pozytywne uznał działania nadzoru zwiększające ochronź konsumentów.
Kto popiera