Piątkowe internetowe wydanie "Media i Marketing Polska" swoją pierwszą wiadomość zatytułowało "Telewizja w czerwcu br. może być dramatycznie obłożona". Jak wynika z treści informacji, do stacji TVN już trafiło ponad 40 proc. więcej zleceń niż przed rokiem, co zmusi nadawcę do "obcinania" przyjętych zamówień i nieprzyjmowania kolejnych. Polsat nie zna jeszcze precyzyjnie poziomu wypełnienia swojego grafiku. Ale, jak informuje jego przedstawiciel, uwzględniając informację o 40-proc. wzroście w TVN, należy się spodziewać, że też nie zrealizuje wszystkich zleconych kampanii reklamowych, mimo planowanego wzrostu oglądalności związanego z mistrzostwami świata w piłce nożnej. Jedynie telewizja publiczna (teoretycznie najmniej komercyjna) jest spokojniejsza i nie zakłada odsyłania reklamodawców z kwitkiem. - Inaczej niż zazwyczaj skonstruowaliśmy cennik w związku z mundialem. Wyraźnie podnieśliśmy ceny, dzięki czemu uda się uniknąć kryzysowej sytuacji. Szacujemy, że w czerwcu średnio CPP (dla mniej wtajemniczonych - koszt dotarcia do procenta grupy celowej) będzie o około 20 proc. wyższy niż przed rokiem - mówi dyrektor Biura Reklamy TVP.
Czy po przeczytaniu tej informacji należy wyciągnąć wniosek, że rynek reklamy w tym roku wzrośnie co najmniej o 20 proc., a może nawet o 40 proc.? A spółki działające na rynku mediów, a szczególnie mediów elektronicznych (telewizja, radio, internet), będą miały świetlaną przyszłość?
Chyba tak wspaniale nie będzie. Według prognoz zarówno analityków, jak i największych graczy tego rynku (mediów i agencji reklamowych), nikt nie spodziewa się aż tak dużego wzrostu. Prezentowane analizy wzrostu rynku ogółem wahają się od 10 proc. do maksymalnie 15 proc. Oczywiście, w poszczególnych segmentach wygląda to różnie. Ale w przypadku telewizji wszyscy są zgodni, że jej wzrost będzie nieco poniżej rynku (co potwierdził pierwszy kwartał).
Czyżby wszyscy gracze się mylili?
Co więc nagle się stało? Czy sytuacja, jaką będziemy mieli w czerwcu na rynku telewizyjnym, gdzie bloki reklamowe będą wypełnione do koncesyjnych możliwości stacji, miała już miejsce? Przecież wszyscy wiedzieli, że w czerwcu są mistrzostwa świata w piłce nożnej i przy szacowaniu wzrostu rynku uwzględniali ten czynnik. W cytowanej wyżej informacji wypowiada się również dyrektor zakupów agencji MediaCom, tłumacząc, że podczas negocjacji cenowych ze stacjami radiowymi, które odbywają się przeważnie na przełomie roku, trudno było przewidzieć taką sytuację, gdyż wówczas nie było wiadomo, czy mistrzostwa w ogóle będą transmitowane przez którąkolwiek z polskich telewizji.