Prawie każdy ma ciocię... U przysłowiowej cioci na imieninach spotykają się różni ludzie. Rozmowy przy stole dotyczą zazwyczaj bardzo szerokiego spektrum zagadnień - od rzeczy błahych po wzniosłe, od zwykłych plotek, poprzez politykę, aż po gospodarkę. Liczba "ekspertów" oraz poziom ich zaangażowania w dyskusję rośnie wprost proporcjonalnie do mocy i ilości trunków serwowanych przez gospodarzy...
Niestety, w wielu przypadkach tematyka gospodarcza sprowadzana jest do kilku fałszywych stereotypów. Jakże często usłyszeć można stwierdzenie: "za komuny było lepiej". Z pewnością ci, którzy tak twierdzą, mogli czuć się lepiej - byli przecież wówczas znacznie młodsi... Ale nie o to chyba im chodzi. "Wszyscy mieli pracę!" Odpowiedzieć by się chciało, że jako "kaowcy" w zakładach pracy, cenzorzy w gazetach lub hutnicy, wytapiający stal potrzebną do wyrobu maszyn hutniczych, które z kolei służyły do... wytopu stali. W rzeczywistości bezrobocie, które istniało również w poprzednim systemie, ukryte było pod postacią niepotrzebnych bądź nieefektywnych stanowisk pracy.
"Za pracę wszyscy otrzymywali godne płace!" Zwolennicy tej tezy nie pamiętają, lub nie chcą pamiętać, prawdziwego i popularnego wówczas powiedzenia: "czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy". Ani jakość wykonywanej pracy, ani zapotrzebowanie na nią nie decydowały o wysokości wynagrodzeń. W sytuacji takiej sprawne funkcjonowanie gospodarki jest niemożliwe. W połączeniu z utrzymywaniem pełnego zatrudnienia nie istniały bowiem jakiekolwiek bodźce motywujące pracowników do sumiennego wypełniania obowiązków. Co zresztą znaczy określenie płac jako "godnych"? Trudno rozstrzygnąć, skoro i tak w sklepach, przy stałych niedoborach rynkowych, niewiele można było za nie kupić.
Kolejne argumenty w imieninowej dyspucie dotyczą często przekształceń własnościowych. "Wyprzedali (rozkradli) majątek narodowy!" Problem polega jednak na tym, że pieniądze z prywatyzacji w dużej części zużyte zostały na finansowanie przywilejów i świadczeń socjalnych, które, oczywiście, sympatykom tezy o "grabieży majątku narodowego" się NALEŹÑ.
Spaczone poglądy domorosłych "ekspertów" gospodarczych są jednym z największych obciążeń odziedziczonych po epoce realnego socjalizmu. Postawy tego typu określa się mianem "homo sovieticus". Siedemnaście lat po upadku systemu, w świadomości dużej części społeczeństwa nadal dominuje przywiązanie do państwa nadopiekuńczego: z jednej strony zapewniającego pracę, rozbudowaną opiekę socjalną i "darmową" zdrowotną, troszczącego się o wypłaty pensji, a z drugiej demotywującego do zaradności, podejmowania wyzwań, rzetelnej pracy i niezbędnej w życiu gospodarczym dozy ryzyka. Mentalny spadek po PRL-u długo jeszcze spowalniać będzie wzrost gospodarczy w Polsce. Na jego całkowitą eliminację potrzeba jeszcze wielu lat.