Reklama

Wsparcie ocalało, czyli co nas nie zabije, to nas wzmocni

Indeksy emerging markets falują w rytm danych makro z USA, czekając na decyzje Fed

Publikacja: 05.06.2006 10:53

Po giełdowej masakrze każdy tydzień zakończony plusami należałoby uznać za udany. WIG20 wzrósł przez 5 sesji skromne 32 pkt, a FW20M6 dały bykom 18 pkt. Nie chodzi jednak o te kosmetyczne zmiany i to nie one decydują o ocenie kondycji rynku w ostatnim tygodniu. Przy obecnej rekordowej zmienności ten dorobek inwestorzy mogą stracić w kilka minut.

Czyściec konsolidacji

Byki po tym tygodniu wyszły wzmocnione nie dzięki zamknięciu na plusach, ale m.in. dzięki przetestowaniu silnego wsparcia w pobliżu dołków majowej fali wyprzedaży. Przypomnijmy jednocześnie, że jest to też dolne ograniczenie trzymiesięcznej konsolidacji z początku roku. Rzadko po gwałtownym załamaniu cen akcji mamy do czynienia od razu z równie gwałtownym odreagowaniem większym niż kilkuprocentowe odbicie. Rynek musi najpierw przejść przez "czyściec konsolidacji". Do tej pory przeważały spekulacyjne zakupy pod odreagowanie wyprzedanego rynku. Po kolejnym demonstracyjnym obronieniu dołka część osób może zacząć zakupy pod nieco trwalszy wzrost.

Warto przy tym zauważyć, że fakt uaktywnienia popytu na poziomie ostatnich dołków to nie tylko efekt czynników technicznych, ale też fakt, że WIG20 w odniesieniu do szczytu z dnia ostatniego posiedzenia FOMC (Komitet Otwartego Rynku), w momencie testowania wsparcia, zrównał się ze średnią stopą zwrotu z najważniejszych dla GPW rynków regionu. Paniczna wyprzedaż po przebiciu wsparcia, bez naśladowania tego ruchu przez pozostałe emerging markets, byłaby dla funduszy raczej okazją do kupna, niż sygnałem sprzedaży. Po piątkowej sesji dla analogicznego okresu zmiana WIG20 wynosi -11,5 proc.; PX -11,1 proc.; BUX -13,2 proc.; ISE -11,8 proc.; ATX -10,8 proc.; RTS -14,4 proc. Jak widać, obrona dołka zasłużona.

Stopy w rękach Fed

Reklama
Reklama

Ryzyko kolejnej gwałtownej wyprzedaży znacząco zmalało i wciąż skłaniałbym się do ostrożnego patrzenia na północ. Obrona wsparcia to tylko jeden z argumentów, który stwarza szansę na kontynuację odreagowania. Jego ewentualnym uzasadnieniem stanie się zapewne znowu polityka Fed (Bank Rezerwy Federalnej USA). Czyli dokładnie ten sam czynnik, który najpierw spowodował załamanie, a potem po zakończeniu najkrwawszego etapu wyprzedaży z dnia na dzień powodował rekordowe wahania w reakcji na jakiekolwiek sygnały mogące wpływać na politykę monetarną w USA.

Na wstępie trzeba zauważyć, że należy koncentrować się na reakcji rynku na dane makroekonomiczne, a nie wypowiedzi członków Fed czy publikacje ze sprawozdania po posiedzeniu FOMC. Nie będzie przesadą jeśli powiem, że w tych dwóch ostatnich przypadkach, w ostatnich miesiącach wkrada się bardzo dużo chaosu i sprzeczności. Bernanke komunikować z rynkiem jeszcze się nie nauczył.

Najlepszym tego przykładem było właśnie sprawozdanie po posiedzeniu FOMC w USA (9-10 maja podwyżka stóp o 25 pb.), które miało doprecyzować poglądy członków Fed. Zamiast tego, dostaliśmy tekst pełen sprzeczności, wskazujący niepewność dalszych działań oraz spór miźdzy członkami Fed co do przyszłości gospodarki. Dyskutowano nie tylko o oczywistej na majowym posiedzeniu podwyżce 25 pb., ale także o pozostawieniu stóp na dotychczasowym poziomie, oraz o podwyżce 50 pb. O tak dużej podwyżce na posiedzeniu FOMC rozmawiano po raz pierwszy od 6 lat. Czy naprawdę w gospodarce dzieje się coś tak wyjątkowego? Zrealizowanie takich jastrzębich zapędów niektórych członków Fed wywołałoby zapewne krach na emerging markets.

Dane dobre dla GPW

Ostatni tydzień na razie pokazał, że amerykańskie jastrzębie nie miały racji i na dzisiaj należy zakładać brak dalszych podwyżek. To jest właśnie ta dobra informacja, która w najbliższym tygodniu (nie będzie nowych istotnych danych) powinna pomagać rynkom wschodzącym. Przesądziły o tym trzy publikacje. Indeks ISM dla amerykańskiego sektora produkcyjnego miał spaść w maju do 55,7 pkt, a było 54,4 pkt. Gospodarka wolniej się rozwija, mniejsza jest więc presja inflacyjna (w uproszczeniu!). Opublikowane w czwartek jednostkowe koszty pracy wzrosły w I kw. jedynie o 1,6 proc., zamiast podawanych wcześniej 2,5 proc. (prognozowano spadek do 1,8-1,9 proc.). Koszty pracy w IV kw. zeszłego roku zrewidowano na -0,6 proc. zamiast wzrostu +3,0 proc. Z kolei piątkowe bezrobocie to już wręcz odstrzał jastrzębi. Nie tylko dane za maj ogromnie rozczarowały, ale doszły jeszcze do tego rewizje 37 tys. za poprzednie miesiące. Stopa bezrobocia wprawdzie spadła, ale nikt na to nie zwraca uwagi, a do tego bez zaokrąglania mamy spadek z 4,723 proc. do 4,646 proc.

Po tych publikacjach fed fund futures wyceniają prawdopodobieństwo podwyżki stóp o 25 pb. na czerwcowym posiedzeniu na 44 proc. w porównaniu z 74 proc. po środowej sesji. Dalej sporo jak na tak wyraźne dane, ale proszę jednocześnie pamiętać, że w połowie miesiąca czekają nas jeszcze publikacje PPI (indeks cen producentów) oraz CPI (indeks wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych). Szczególnie te drugie mogą budzić niepewność rynku. Pisałem niedawno o wpływie cen wynajmu na wskaźnik CPI. The National Association of Realtors podała w tym tygodniu, że cena wynajmowanych apartamentów wzrośnie o 5,3 proc. w tym roku, czyli dwukrotnie więcej niż w 2005 r. i byłby to najwyższy wzrost od 2000 r. W kwietniu wzrost cen najmu zawyżył CPI i jeśli się to powtórzy, może przekreślić prognozy braku podwyżki.

Reklama
Reklama

Warto jednak zwrócić uwagę, do jak znaczącego przełomu doszło na rynku 10-letnich amerykańskich obligacji. Rentowność spadła na zamknięcie sesji poniżej głównej stopy procentowej w USA. Po pierwsze - pokazuje to, że inwestorzy nie wierzą w dalsze podwyżki stóp. Po drugie - to bardzo wyraźne ostrzeżenie przed nadchodzącym spowolnieniem gospodarki (dlatego indeksy w USA nie wzrosły). Indeksy emerging markets tym drugim argumentem na razie się nie przejmą. Najpierw będą kontynuować odreagowanie, dyskontując przerwę w podwyżkach stóp w USA, a dopiero potem przestraszą się zadyszki amerykańskiej gospodarki.

Teraz odreagowanie, później wyprzedaż

Nie lubię zwracać uwagi na techniczne formacje, które dopiero mogą powstać na wykresie, bo tak naprawdę każdą hipotetyczną formację przy odpowiedniej wyobraźni możemy sobie stworzyć. Jednak w tej chwili zasadne wydaje się zauważyć, jak istotne staje się wsparcie na ostatnich dołkach. Jeśli w czerwcu WIG20 (kontrakty) nie wyjdzie nad poziom 3030 pkt, a mój optymizm na czerwiec ponad ten poziom na razie nie sięga, będziemy kształtować prawe ramię formacji głowy z ramionami, która w przypadku wybicia dołem w kolejnych miesiącach mogłaby definitywnie zakończyć ostatnią falę hossy. Byłaby to reakcja m.in. na spowolnienie amerykańskiej gospodarki, poprzedzona zakończeniem trendów wzrostowych na amerykańskich indeksach.

Pierwsze ostrzeżenie da Nasdaq. Wariantu kontynuacji silnej hossy w kolejnych miesiącach na razie nie rozważam.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama