Wczoraj obrady - przerwane 16 maja - kontynuowało walne Elstar Oils. Główny akcjonariusz i zarazem prezes spółki Stanisław Rosnowski (ma prawie 56 proc.) zaproponował wówczas zmiany w statucie. Chciał, aby pozostali udziałowcy zgodzili się na zapis, który przenosił kompetencje powoływania i odwoływania zarządu na radę nadzorczą. W tej chwili uprawnienia te przysługują walnemu zgromadzeniu. Co więcej Rosnowski chciał zapewnić sobie możliwość powoływania większości członków rady do momentu, gdy kontroluje nie mniej niż 33 proc. głosów na walnym. Jednak w międzyczasie koncepcja zmian uległa modyfikacji. Ostatecznie akcjonariusze zgodzili się na zapis, który zobowiązuje każdego, kto przekroczy 33 proc. udziałów w kapitale do ogłoszenia wezwania na pozostałe walory (nie obowiązuje to Rosnowskiego). - Unikniemy sytuacji, w której pojawi się silny udziałowiec, który będzie chciał zmienić strategię rozwoju firmy. W świetle nowych zapisów będzie on musiał przejąć ją w całości i płacić za pozostałe akcje wysoka cenę - mówi Aleksander Rysiewicz, dyrektor finansowy Elstaru.
Rosnowski uzasadnia propozycje tym, że wobec szybkiego tempa rozwoju firmy liczy się z możliwością rozwodnienia pakietu akcji. - To może stwarzać zagrożenie dla realizacji obecnej strategii - tłumaczył prezes. Do tej pory Elstar zajmowała się głównie produkcją surowego oleju rzepakowego dla przemysłu. Jednak już w drugiej połowie roku rozpocznie produkcję komponentów do biopaliw. Ma też zamiar budować nowe zakłady na południu Polski. Akcjonariusze zgodzili się, że zaproponowane zmiany zapewnią stabilność realizacji przyjętych projektów.