Na wczorajszej sesji już nikt nie próbował na wstźpie podnosić kursów. Dwie nieudane akcje popytu, jakie miały miejsce w czasie dwóch poprzednich dni, stały siź podstawą do wniosków, że jednak rynek na to nie jest w tej chwili przygotowany. W efekcie tuż po rozpoczźciu notowań na rynku akcji ceny zleciały w dół. Jeszcze przed 11.00 zaliczyliśmy dołek na 2805 pkt, który okazał siź nim do samego końca notowań. Fakt ten mógł być zaskakujący, bo w ciągu dnia popyt nie dawał podstaw do optymizmu.
Odbicie było bardzo powolne i nie towarzyszył mu żaden wiźkszy obrót. Pod tym wzglźdem sesja ta nie różniła siź wiele od poprzednich z tego tygodnia. Liczy siź jednak efekt końcowy, a ten był dla posiadaczy pomyślniejszy, niż można było oczekiwać. Po dwóch nieudanych próbach przejźcia kontroli nad rynkiem podaż miała świetną okazjź do przeprowadzenia swojej akcji, która mogła zakończyć siź sukcesem. Tak siź jednak nie stało. Także i tą stroną rynku zawładnźła bierność. Tym samym odejścia od okolic oporu nie można traktować jako sygnału słabości, ale właśnie bierności obu rynkowych obozów. Gracze czekają z podjźciem decyzji. Tylko na co? Technicznie sytuacja rynku nie zmieniła siź. Tu nadal mamy konsolidacjź. Od góry jest ona ograniczona szczytem z poniedziałku, czyli okolicami 2950 pkt. Przypomnź, że jest to także poziom pierwszego (38,2 proc.) zniesienia całego spadku od szczytu do dołka z końca maja br. W poniedziałek popyt sobie z tą barierą nie potrafił poradzić. Od dołu ogranicza nas głównie poziom lokalnego dołka z połowy marca br. Już dwukrotnie spełnił on swoje zadanie. Taką sytuacjź należałoby odebrać optymistycznie, ale rynek jakoś nie chce pójść w tym kierunku. Zamiast mocniejszego odbicia mamy konsolidacjź, która może doprowadzić do kolejnego testu poziomu wsparcia. Trend boczny jest też potwierdzony przez poziomy ruchu średniej kroczącej. W takich sytuacjach nie ma sensu próbować zgadywać, w którą stronź pójdzie rynek w najbliższym czasie. Pozostaje nam spokojnie czekać na wybicie w górź lub dół. Samo wybicie może być skuteczne, albo zakończyć siź fiaskiem, co też jest jakimś sygnałem. Tak jak miało to miejsce w poniedziałek. Zdecydowanie najmniej rozsądnym wyjście jest szarpanie siź z ruchami cen, które odbywają siź miźdzy ograniczeniami. Zwłaszcza przy niewielkiej aktywności.