Pierwsza chińska oferta pierwotna na rynku krajowym, po rocznym zakazie, wywołała ogromne zainteresowanie inwestorów.
Potrzeby kapitałowe CAMC Engineering, firmy budującej porty rybackie i systemy nawadniające, są skromne. Chce pozyskać z rynku 443 mln juanów (53 mln USD), ale inwestorzy zamówili akcje aż za 213 mld juanów (27 mld USD).
Walory tej firmy bźdą notowane w miejscowej walucie w Shenzhen, a debiut planowany jest na 19 czerwca. Według analityków, akcje CAMC mogą podrożeć nawet o 60 proc. Jednak wprowadzanie na rynek nowych walorów może spowodować spadek cen "starych" akcji. Właśnie z tego powodu rok temu Chińczycy wprowadzili zakaz przeprowadzania ofert pierwotnych (IPO), zmuszając firmy do zabiegania o inwestorów w Hongkongu i Nowym Jorku.
Moratorium wprawdzie pomogło zahamować pięcioletni spadek cen akcji na chińskich giełdach, ale kondycja rynku nadal jest słaba. W ostatnich pięciu latach zaledwie 5 proc. spółek spośród ponad 1400 notowanych zwiększyło swoją kapitalizację.Wartość akcji denominowanych w krajowej walucie, notowanych w Chinach osiągnęła już 4,4 bln juanów. Byłaby wyższa, gdyby większy dostęp do tego rynku miała zagranica. W chińskie papiery wartościowe - akcje i obligacje - może obecnie inwestować zaledwie kilkadziesiąt instytucji zagranicznych.
Wkrótce na krajowym rynku giełdowym pojawią się akcje Industrial & Commercial Bank of China i Bank of China. Kilka miesięcy temu o wprowadzeniu akcji na rynek informował powietrzny przewoźnik Air China. - Kolejne oferty pierwotne ściągną więcej pieniędzy z rynku wtórnego - twierdzi Luo Guo, analityk Changjiang Securities.