Ubiegły tydzień przyniósł ponowne pogorszenie koniunktury na światowych giełdach. Trwa szukanie winnych ostatnich spadków. Najwyraźniej inwestorzy dochodzę do jakiego? konsensusu, gdyż coraz częściej mówi się, że to przez amerykański FED, który straszy inwestorów kolejnymi podwyżkami stóp procentowych. Wyższe stopy procentowe to niestety nic dobrego dla naszego rynku i obawiam się, że nawet pięcioprocentowy wzrost polskiego PKB nie spowoduje powstrzymania odpływu kapitału z naszego kraju. Główny argument bronięcy hossę, czyli "silny" wzrost gospodarczy, ma coraz mniejsze znaczenie, tym bardziej że w Czechach czy na Słowacji sytuacja wyględa zdecydowanie

lepiej.

Zgodnie z oczekiwaniami większości analityków balastem ciągnącym indeksy w dół jest lokomotywa hossy - KGHM. Ceny miedzi w tym przypadku maję decydujące znaczenie. Zadziwiajęco słaba jest Telekomunikacja. Nie dość, że nie uczestniczyła w hossie, to teraz jest liderem bessy. Tak, wła?nie bessy. Moim zdaniem, to już nie korekta. Sytuacja wymknęła się z spod kontroli, a tylko obrona jakiegoś technicznego wsparcia (dla WIG20 to około 2740 punktów), może tchnąć w byki nowego ducha. Wystarczy popatrzyæ na wykresy Agory, czy chociażby PKN. Nawet dobre rekomendacje nie sę w stanie powstrzymać przeceny. Nie wyględa to dobrze, co nie znaczy, że od razu WIG20 spadnie na 2300 pkt. Pomalutku. Czy coś jeszcze może uchronić nasz rynek przed spadkiem? Pewnie, że tak. Uspokojenie sytuacji na rynkach światowych pozwoli na odrobienie części strat. Niestety, jest to scenariusz mało prawdopodobny. Po tak silnej wyprzedaży ciężko będzie inwestorom trzymać nerwy na wodzy. Widać, jak faluję indeksy giełd zagranicznych. Spadają po trzy procent, podbijają się ledwie połowę. Spadki odbywaję się przy większym obrocie niż wzrosty. Przypadek? Może. Wprawdzie już niejednokrotnie nasi inwestorzy udowodnili, że potrafię zrobić ekstra wzrosty bez powodu, szczególnie jak zagraniczni inwestorzy są pasywni, ale tym razem może być trudno. Do sprzedaży na "podbiciu" będzie chętne coraz większe grono inwestorów, szczególnie tych, co "łapali" dołek.