W ostatni piątek gdyńska firma windykacyjna Best poinformowała w raporcie bieżącym, że w imieniu swojego funduszu sekurytyzacyjnego sfinalizowała zakup portfela złych kredytów od Kredyt Banku i jego spółki zależnej - pośrednika kredytowego Źagiel. Łączna nominalna wartość kredytów kupionych przez Best od KB i Źagla miała wynieść 1 044 mln zł. Tymczasem wczoraj rano bank podał, że grupa KB sprzedała Bestowi wierzytelności o łącznej wartości nominalnej "tylko" 526,3 mln zł, czyli prawie o połowę mniej, niż głosił komunikat gdyńskiego windykatora. Po naszych telefonach z prośbą o wyjaśnienie rozbieżności między informacjami dwóch giełdowych spółek Best w kolejnym komunikacie giełdowym skorygował wartość nabytych wierzytelności na tę zgodną z informacją KB. - To był błąd techniczny - usłyszeliśmy w gdyńskiej spółce.

Można by nad tym tłumaczeniem przejść do porządku dziennego, gdyby nie fakt, że jeszcze w kwietniu Kredyt Bank zawarł z Bestem wstępną umowę sprzedaży wierzytelności o wartości nominalnej... 1044 mln zł. Co się stało z pozostałym pół miliardem złotych kredytów? - Liczę, że zamkniecie umowy co do zakupu drugiej transzy wierzytelności od Kredyt Banku nastąpi w najbliższym czasie - powiedział "Parkietowi" Krzysztof Borusowski, prezes Bestu.

Pozbycie się części starego portfela złych kredytów ma dla Kredyt Banku fundamentalne znaczenie - po pierwszym kwartale udział należności zagrożonych w portfelu banku wyniósł 27,2 proc. To jeden z najwyższych wskaźników w całym sektorze bankowym. Jak przyznawał Ronnie Richardson, prezes KB, sprzedaż "miliarda" złych kredytów pozwoliłaby bankowi zmniejszyć ten współczynnik - po transakcji wyniósłby on 20,6 proc.