Rosja chce przed terminem spłacić 9,5 mld euro długów wobec Klubu Paryskiego. Decyzja jest efektem dużych wpływów ze sprzedaży ropy. Kraj porozumiał się już ze swoim największym wierzycielem - Niemcami. Jeszcze w tym roku na konta nad Menem zostanie przelanych 1,3 mld euro. Negocjacje w sprawie dalszych 6,4 mld wciąż trwają. Minister finansów w rządzie Angeli Merkel, Peer Steinbrueck, po rozmowach ze swoim moskiewskim odpowiednikiem Aleksiejem Kudrinem podczas obrad G-8, które odbyły się w Petersburgu, powiedział, że decyzja co do spłaty reszty długu zapadnie w połowie tygodnia. Problem będzie poruszany na środowym jubileuszowym posiedzeniu Klubu Paryskiego.

Chociaż Rosja chce spłacić od razu cały dług wobec Niemiec, Steinbrueck nie chce jej na to pozwolić. Przelew 1,3 mld euro określił jako "nieszkodliwy" dla największej europejskiej gospodarki, natomiast za przedwczesne przekazanie dalszych 6,4 mld euro domaga się odszkodowania. - To normalne, że za przyspieszoną rezygnację z kredytu żąda się rekompensaty - powiedział "Parkietowi" analityk frankfurckiego DZ Banku Thomas Meissner. Jego zdaniem, ministra finansów bardziej interesuje poziom deficytu budżetowego w przyszłych latach niż w tym roku. - Jeżeli w 2007 r. czy 2008 r. przekroczą one maksymalny dozwolony przez kryteria z Maastricht poziom 3 proc. PKB, to Bruksela nałoży na Niemcy kary. W tym roku obejdzie się jeszcze bez konsekwencji - tłumaczy Meissner.

ftd. de