A tych w ciągu dnia z pewnością nie brakuje...
Jeżeli nie podejmiemy działań obniżających napięcie, wówczas poziom pobudzenia w organizmie nie jest w stanie się unormować. Nie ma też możliwości wypoczęcia i odzyskania sił. Warto więc doraźnie, po stresującej sytuacji, stosować techniki relaksacyjne. Może to być napinanie i rozluźnianie mięśni, medytacje, proste powtarzanie jakiegoś słowa czy sylaby. Dobrą techniką jest koncentracja na swoim oddechu. W sytuacjach stresogennych zapominamy o nim, staje się spłycony i powierzchowny. Jednym ze skutecznych sposobów są wizualizacje, czyli wyobrażanie sobie siebie w miłym otoczeniu czy przyjemnej sytuacji. Ale też pójście na spacer po nerwowym spotkaniu, obejście biurowca dookoła, oderwanie się na chwilę od biurka. Oczywiście, sport jest doskonałym sposobem na walkę ze stresem, ponieważ redukuje napięcie i przywraca równowagę. Musimy aktywnie poszukiwać sposobów radzenia sobie w nerwowych sytuacjach. To bardzo ważne dla zdrowia psychicznego i fizycznego.
Pomaga Pani wypalonym. Jakie techniki są najskuteczniejsze?
Najchętniej stosuję coaching indywidualny, stanowiący pomoc i wsparcie w realizacji celów zawodowych i osobistych. Prowadzę także szkolenia z technik radzenia sobie ze stresem, uświadamiających, czym jest zjawisko wypalenia zawodowego i jak mu zapobiegać. O ile w trakcie szkolenia uczestnicy dostają konkretną wiedzę i umiejętności, o tyle coaching jest budowaniem indywidualnego pomostu między tym, co nas boli, z czym sobie nie do końca radzimy, a tym, jak chcielibyśmy, żeby było w przyszłości. W trakcie coachingu przyglądamy się nie tylko umiejętnościom, ale również własnym przekonaniom, poglądom, wartościom, sposobom radzenia sobie ze stresem, wypracowując lepsze metody na wychodzenie z trudnych sytuacji. Na zauważenie efektów coachingu potrzeba zwykle około pół roku. Tyle średnio trwa naturalny proces zmiany ludzkich nawyków.
Z mojego doświadczenia wynika, że problem wypalenia pojawia się niezwykle często i niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw. Dlatego ideałem byłoby dla mnie, gdyby firmy dostrzegały niebezpieczeństwo i fundowały swoim menedżerom i, przynajmniej najlepszym pracownikom, szkolenia z zakresu profilaktyki wypalenia zawodowego. Ale wymaga to przede wszystkim zmiany myślenia w samych organizacjach.