Znów tąpnęło na giełdach. Na hasło "inflacja" inwestorzy bez najmniejszego już zastanowienia uruchamiają zlecenia "sprzedaj" i efekt jest taki jak wczoraj: w Japonii rynek akcji dotknęła przecena najgłębsza od czasów zamachów terrorystów na World Trade Center, w Europie wskaźniki zjechały do poziomu najniższego od sześciu miesięcy, a giełdowe barometry na młodych rynkach Turcji i Rosji poniosły kilkuprocentowe straty. Trudno szukać było wczoraj twardego pretekstu, który przesądził o zmasowanej wyprzedaży papierów. Hasło "inflacja" pojawiło się jednak kilka razy, m.in. jeszcze w poniedziałek w wypowiedziach Sandry Pianialto, szefowej banku Rezerwy Federalnej w Cleveland. Była to siódma wypowiedź przedstawicieli amerykańskiego banku centralnego w ciągu tygodnia, będąca sygnałem wskazującym na konieczność 17. z rzędu podwyżki stóp procentowych w USA. O inflacji mówiono też w Wielkiej Brytanii - tam wzrosła w maju do poziomu najwyższego od siedmiu miesięcy - oraz w Szwecji, gdzie okazała się najwyższa od grudnia 2003 r. Także te dwie gospodarki mogą zacieśnić politykę pieniężną. Japoński indeks Nikkei 225 i australijski S&P/ASX 200 spadły wczoraj najwięcej - licząc punkty - od pamiętnego 12 września 2001 r. W przeliczeniu na procenty spadek przekroczył w Japonii 4 proc. W Europie skala strat była połowę mniejsza. Inwestorzy pozbywali się głównie akcji banków (spadki po 4-5 proc.), a także firm wydobywczych, takich jak Rio Tinto czy Anglo American, w które uderzyła równoległa przecena metali i innych surowców. Największe spadki stały się wczoraj udziałem giełd rynków wschodzących. W Rosji akcje przeceniono aż o 8,9 proc. W reakcji na spadek cen surowców gracze sprzedawali akcji Gazpromu, Łukoila i innych gigantów z branży naftowo-surowcowej. Relatywnie dobrze zachowywał się w pierwszych godzinach rynek amerykański (kilka dziesiątych proc. w dół), któremu pomogła publikacja dobrych wyników finansowych m.in. przez spółkę Best Buy.