Reklama

Nad Airbusem zbiera się coraz wiźcej czarnych chmur

Czarna środa dla Airbusa. Opóźnienie dostaw superjumbo A380 sprawiło, że inwestorzy przestali wierzyć w firmę. Kolejny klient kupuje samoloty u Boeinga

Publikacja: 16.06.2006 08:55

Airbus odwlekł o pół roku termin wprowadzenia na rynek nowego superjumbo A380, zaś czekające na jego dostawcy linie z Azji zażądały odszkodowań. Notowania spółki EADS, właściciela Airbusa, spadły w jeden dzień o jedną trzecią. Jej kapitalizacja stopniała o przeszło 7 mld euro.

Kłopoty, kłopoty...

Airbus tłumaczy się zatorami w procesie produkcji samolotu-giganta, który na pokład ma zabierać 555 pasażerów. Modyfikacjom podlegają systemy elektryczne maszyny, w wyniku czego dostawy pierwszych egzemplarzy opóźnią się o kolejne sześć-siedem miesięcy. Licząc wcześniejsze przesunięcia, A380 wejdzie do służby na niebie ponad rok później niż pierwotnie planowano.

Nad producentem z Tuluzy zebrało się zresztą więcej czarnych chmur. Analitycy przypominają o kłopotach z 300-miejscowym modelem A350, który miał stanowić konkurencję dla 878 wprowadzanego na rynek przez Boeinga. Produkt z Europy cieszy się jednak słabym popytem - na model Boeinga zdecydował się m.in. LOT, a w środę na listę klientów amerykańskiego producenta wpisały się też Singapore Airlines, które złożyły warte 4,5 mld USD zamówienie na 20 sztuk 878. Dlatego Airbus myśli o nowej wersji A350. Decyzja dotycząca jej finansowania ma zapaść do połowy lipca.

Miliardy strat

Reklama
Reklama

Pierwsze Airbusy A380 mają otrzymać właśnie linie z Singapuru. Zamiast dwóch, dostaną w tym roku tylko jedną maszynę. - Rozmawiamy z Airbusem o konsekwencjach ostatnich opóźnień - poinformował rzecznik linii Stephen Forshaw. Linie Emirates z Dubaju, które złożyły zamówienia na najwięcej, bo aż 45 superjumbo, otrzymają pierwsze egzemplarze dopiero w październiku przyszłego roku, zamiast w kwietniu. Rozmawiają też o odszkodowaniach.

Airbus podał, że opóźnienia w dostawach A380 zmniejszą jego zysk w latach 2007-2010 w sumie o 2 mld euro. Mimo że w kwocie ujęto już koszty rekompensat dla klientów, taka informacja zmroziła inwestorów. W środę akcje firmy European Aeronautic, Defence & Space (EADS), która kontroluje Airbusa, traciły nawet 34 proc. Tak mocno nie zostały przecenione jeszcze nigdy w historii firmy.

Inwestorzy boją się, że Airbus popadnie w prawdziwe tarapaty, jeśli liniom lotniczym przyjdzie do głowy wycofać się ze złożonych zamówień. Na superjumbo czeka 16 przewoźników, którzy potwierdzili zamówienia na 159 maszyn.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama