Reklama

Baba z wozu, koniom lżej

Spadające bezrobocie usypia czujność polityków i wprawia ich w samo- zadowolenie

Publikacja: 16.06.2006 09:25

Wśród ekonomistów, polityków wszystkich opcji oraz w szeroko rozumianej opinii społecznej panuje rzadko spotykana w naszych warunkach zgodność opinii, że jednym z największych problemów gospodarczych w Polsce jest wysokie bezrobocie. Trudno się więc dziwić, że każda informacja dotycząca spadku liczby bezrobotnych postrzegana jest jako dobra i oczekiwana wiadomość. W dyskusji publicznej zdecydowanie za mało pojawia się jednak refleksji dotyczących przyczyn obserwowanej obecnie poprawy na rynku pracy.

Tempo spadku bezrobocia warunkowane jest kilkoma czynnikami. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zmniejszanie się liczby osób bezrobotnych powinno wynikać przede wszystkim z powstawania nowych miejsc pracy. Istotnie, w Polsce mamy do czynienia z taką sytuacją.

Od początku 2005 roku liczba pracujących w gospodarce zwiększyła się o niespełna 200 tysięcy osób. Równolegle na spadek bezrobocia wpływa płynący z Polski szeroki strumień emigracji zarobkowej. Według niektórych szacunków mówi się, że od momentu rozszerzenia Unii Europejskiej około miliona naszych rodaków znalazło pracę w pozostałych państwach członkowskich.

Otwieranie kolejnych granic przed pracownikami z Polski przynosi niewątpliwie wiele korzyści, nie tylko dla krajów ich przyjmujących, ale również dla naszego. Spadają wymierne koszty utrzymywania osób pozostających bez pracy oraz zapewniania im opieki medycznej, a także niewymierne, związane z poprawą nastrojów społecznych oraz tworzeniem się enklaw tzw. dziedzicznego bezrobocia.

Emigranci przysyłają również lub przywożą do kraju zarobione pieniądze. Często zapomina się jednak o kosztach nasilonego procesu migracyjnego. Pomijając kwestię rozłączenia wielu rodzin, pamiętać należy, że chociaż wyjeżdżający pochodzą z różnych grup społecznych, różnią się płcią, wykształceniem, wiekiem i miejscem zamieszkania, to większość z nich posiada jednak przynajmniej kilka cech wspólnych. Zaliczyć należy ich bowiem do jednostek najbardziej pracowitych, odważnych i zaradnych. To właśnie takie aktywne i gotowe do podejmowania ryzyka osoby, jako najbardziej efektywni pracownicy, są z punktu widzenia potrzeb rozwojowych gospodarki najbardziej na rynku pracy pożądane.

Reklama
Reklama

Tymczasem spadające bezrobocie usypia czujność polityków i wprawia ich w samozadowolenie. Wszak baba z wozu, koniom lżej. O potrzebie tworzenia nowych miejsc pracy mówią jakby mniej, a o tworzeniu warunków do powrotu emigrantów - chyba wcale. Nie dostrzegają potrzeby podjęcia szybkich i zdecydowanych działań zmierzających do naprawy sytuacji. A czasu jest coraz mniej. Powrót do kraju jest bowiem coraz trudniejszy. Emigranci kupują za granicą mieszkania, wysyłają dzieci do szkoły i asymilują się w nowych środowiskach.

Podejście rządzących ekip do problemu porównać można do leczenia zapalenia płuc środkami przeciwgorączkowymi. Bezpośrednio po zażyciu efekt działania tabletek jest szybki i wyraźny: likwidują główne objawy choroby, uspokajają pacjenta i prowokują do zaniechania dalszej terapii. Choroba jednak rozwija się bezobjawowo dalej i, prędzej czy później, prowadzi do poważnych powikłań. A przecież recepty na skuteczne rozwiązanie problemu znane są od dawna i powtarzane przez ekspertów niczym buddyjska mantra: liberalizacja kodeksu pracy, minimalizacja deficytu budżetowego, obniżenie podatków i uproszczenie systemu podatkowego, dokończenie prywatyzacji, odbiurokratyzowanie gospodarki...

Ileż jeszcze czasu potrzeba rządzącym na zrozumienie, że traconego obecnie potencjału nie sposób będzie nadrobić być może nawet w ciągu kilku pokoleń? Integracja z Unią Europejską otworzyła przed nami dziejową szansę, ale również poważne zagrożenia. W obliczu starzejącego się społeczeństwa wyjazd wielu tysięcy pracowników może okazać się wręcz katastrofalny w skutkach. Nie można pozwolić, by krótkowzroczne postrzeganie świata, w perspektywie jednej czy dwóch kadencji parlamentarnych, zaprzepaściło nasze szanse na długookresowy rozwój. Na to po prostu nas nie stać.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama