Obowiązek notyfikacji prowadzenia działalności transgranicznej dla banków z Europejskiego Obszaru Gospodarczego (krajów Unii Europejskiej oraz Norwegii, Islandiii i Liechtensteinu) pojawił się z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej. Banki "stamtąd" mogą szukać u nas klientów, udzielać im np. kredytów albo organizować emisje papierów dłużnych, ale muszą poinformować o tym swój nadzór, który z kolei przekazuje odpowiednią informację naszemu Generalnemu Inspektoratowi Nadzoru Bankowego. Od maja 2004 r. zamiar prowadzenia działalności transgranicznej w Polsce zgłosiło 120 firm finansowych.
Wielkie pieniądze
Najbardziej aktywne są podmioty działające w trzech krajach: Wielkiej Brytanii, Niemczech i Austrii. Wyjaśnienie dużego zainteresowania działalnością transgraniczną ze strony brytyjskich instytucji jest proste: to w dużej części zarejestrowane w Wielkiej Brytanii filie międzynarodowych banków inwestycyjnych. Tak jest np. z amerykańskimi bankami JP Morgan, Goldman Sachs, Morgan Stanley, japońskimi Mizuho i Nomura czy szwajcarskimi Credit Suisse i UBS. Niemieckie i austriackie banki z kolei chcą być u nas obecne, aby robić interesy ze swoimi rodzimymi firmami. Przedsiębiorstwa z tych dwóch krajów sporo bowiem w Polsce zainwestowały.
Czy jednak to właśnie na działalność kredytową kładą nacisk banki oferujące w Polsce usługi transgraniczne? Niekoniecznie. Z danych NBP na temat zadłużenia zagranicznego naszego kraju wynika, że w porównaniu z okresem tuż sprzed rozszerzenia UE wartość kredytów dla naszych firm praktycznie się nie zmieniła. W przeliczeniu na euro na początku naszej obecności w Unii saldo tych kredytów zmniejszyło się, a w ub.r. rosło. To jednak głównie efekt zmian kursowych - przede wszystkim silnego umocnienia złotego w drugiej połowie 2004 r. Gdy zagraniczne pożyczki krajowych firm przeliczyć na złote, okazuje się, że przez cały ubiegły rok ich wartość "trzymała się" na poziomie 60 mld zł (dane na temat zadłużenia są publikowane co kwartał, najświeższe - na koniec marca - poznamy w przyszłym tygodniu). - Zagranicznych banków, które zgłosiły zamiar prowadzenia działalności transgranicznej w Polsce, na rynku na razie nie widać. To może być strategia "przyczajonego tygrysa" - mówi Maciej Semeniuk, prezes Danske Bank Polska. Według niego, obecnie te instytucje po prostu rozglądają na naszym rynku. - Myślę, że z czasem jednak poczujemy oddech konkurencji na plecach - dodaje Semeniuk.
Oryginalne pomysły