Walne zgromadzenie akcjonariuszy Hutmenu, produkującego rury, druty i pręty, powołało czterech nowych członków rady nadzorczej. W jej skład weszli: Krzysztof Adamski, Adam Chełchowski, Arkadiusz Krężel i Zygmunt Urbaniak. Wcześniej akcjonariusze odwołali Zbigniewa Sienkiewicza. Trzy inne osoby same złożyły rezygnację. Byli to Henryk Karaś, Piotr Wiś-niewski i Piotr Łagowski. Powody podał jedynie ten ostatni. Piotr Łagowski przypomniał, że od 30 czerwca przestanie pełnić funkcję członka zarządu Impexmetalu, który posiada 66 proc. akcji Hutmenu.
Przypomnijmy, że 18 maja brak ustaleń dotyczących zmian we władzach spółki był powodem przerwania walnego zgromadzenia akcjonariuszy. 13 czerwca wznowiono obrady. Akcjonariusze, poza zmianami w radzie nadzorczej, zatwierdzili wówczas sprawozdania finansowe i udzielili absolutorium poprzednim władzom. Ponadto zdecydowali o pokryciu z kapitału zapasowego całej ubiegłorocznej straty netto, która wyniosła ponad 5,5 mln zł.
Odnowiona rada powołała zarząd na kolejną kadencję. Stanowiska członków zarządu utrzymali Jan Sendal i Kazimierz Śmigielski. Powołano za to nowego prezesa. Został nim Andrzej Libold. Od 20 kwietnia jest wiceprezesem Chemifarbu. Chciał uczestniczyć w jego wprowadzaniu na warszawską giełdę. Otrzymał jednak propozycję rady nadzorczej Hutmenu, którą przyjął. - 30 czerwca przestanę pełnić funkcję wiceprezesa Chemifarbu. Moja rezygnacja została przyjęta - mówi A. Libold. Największe osiągnięcia zanotował, kierując Zelmerem, którego wprowadził na GPW.
Jakie cele stawia sobie nowy prezes? - Moim strategicznym celem jest doprowadzenie do znaczącego wzrostu wartości spółki i grupy kapitałowej. Musi nastąpić restrukturyzacja kosztów operacyjnych, wzrost sprzedaży wyrobów nieżelaz-nych i poprawa rentowności - informuje A. Libold. Dodaje, że jest to trudne zadanie, wziąwszy pod uwagę wysokie ceny miedzi i aluminium. Grupa musi dziś kupować surowce dużo drożej niż w poprzednich latach. Mimo to liczy na poprawę wyników. - Spełnię oczekiwania inwestorów. Gdybym nie wierzył w sukces, prawdopodobnie nie zdecydowałbym się kierować Hutmenem - uważa A. Libold. Za dwa miesiące poda więcej szczegółów.