W pierwszej połowie czerwca sprzedaż obligacji detalicznych Ministerstwa Finansów wyniosła prawie 162 mln zł. Nie jest to wynik oszołamiający w porównaniu ze styczniem czy lutym tego roku, ale już w zestawieniu z kwietniem czy majem popyt zwiększył się znacząco. W ciągu dwóch tygodni czerwca agent emisji, bank PKO BP, sprzedał więcej obligacji niż w kwietniu (138 mln zł) i niewiele mniej niż w maju (186 mln zł).
Na zainteresowanie obligacjami mogły się złożyć trzy czynniki: podwyżka oprocentowania, kampania reklamowa oraz załamanie na warszawskiej giełdzie. Ministerstwo Finansów podnosi oprocentowanie najpopularniejszych papierów 2-letnich od kwietnia. Od tego czasu wzrosło o 0,4 pkt proc. Dwulatki sprzedawane w tym miesiącu mają kupon na poziomie 4 proc. W czerwcu MF zwiększyło też oprocentowanie innych papierów detalicznych, w największym stopniu 10-letnich, z 4,75 proc. do 5,25 proc.
W pierwszej połowie czerwca resort zorganizował kampanię reklamową obligacji detalicznych, w radiu, w prasie i w telewizji. Poprzednia miała miejsce w maju. Jak informuje MF, jednym z elementów, jakie zadecydowały o jej przeprowadzeniu, była sytuacja na rynku. Chodzi m.in. o koniunkturę na warszawskiej giełdzie, która niekorzystnie odbija się na wynikach funduszy inwestycyjnych, największych konkurentów obligacji. Huśtawka na GPW w maju i w czerwcu spowodowała, że coraz więcej funduszy zrównoważonych i stabilnego wzrostu, cieszących się największą popularnością, zaczyna przynosić straty, licząc do początku roku.
Wyniki funduszy obligacyjnych też nie są oszołamiające, wahają się od ok. 0,5 proc. do 2 proc. Ma to związek ze wzrostem rentowności papierów dłużnych na rynku. Ten z kolei sprzyja obligacjom detalicznym. Nie jest wykluczone, że w lipcu ministerstwo znów podniesie oprocentowanie. W tym miesiącu rentowność papierów 2-letnich na rynku podskoczyła już bowiem z 4,4 proc. do 4,7 proc.