Reklama

Rynek boi się populistów

Populistyczny Smer zwyciężył w wyborach parlamentarnych na Słowacji. Inwestorzy czekają na rozmowy z potencjalnymi koalicjantami

Publikacja: 20.06.2006 08:39

Główny indeks giełdy w Bratysławie SAX obniżył się w południe o 1,5 proc. Taniała również słowacka korona. Przyczyną gorszych nastrojów na rynku jest zwycięstwo populistycznej partii Smer. Ugrupowanie Roberta Fico zgarnęło w wyborach nieco ponad 29 proc. głosów, co zapewniło partii 50 miejsc w 150-mandatowym parlamencie. - To i tak mniej, niż przewidywały sondaże. Do niedawna najbardziej prawdopodobny scenariusz utworzenia rządu przez Smer wspólnie ze Słowacką Partią Narodową (SNS), która zdobyła 20 miejsc, nie zapewni takiej koalicji większości - mówi "Parkietowi" Barbara Nestor, analityk rynków wschodzących w londyńskim oddziale Commerzbanku. Jej zdaniem, właśnie takie połączenie sił byłoby najbardziej niekorzystne dla rynku. - Niedzielne wyniki wpłynęły na wzrost niepewności co do podziału sił w parlamencie i przełożyły się na giełdowe spadki. Korekta nie będzie miała jednak długotrwałego charakteru - dodaje.

Czego obawiają się

inwestorzy?

Rządząca od 1998 r. koalicja z Unią Demokratyczną i Chrześcijańską (SDKU) Mikulasza Dzurindy na czele przeprowadziła szereg liberalnych reform. Do najbardziej znaczących należało wprowadzenie liniowego19-proc. podatku od osób fizycznych, zdynamizowanie procesu prywatyzacji, ograniczenie wydatków socjalnych i uruchomienie systemu częściowej odpłatności za świadczenia państwowej służby zdrowia. Posunięcia te przełożyły się na wzrost atrakcyjności inwestycyjnej kraju i szybszy wzrost gospodarczy. Ich ubocznym efektem było narastanie różnic w dobrobycie między najuboższymi a najzamożniejszymi regionami kraju. Obecnie standard życia w Bratysławie jest wyższy niż przeciętny w państwach Unii Europejskiej, ale w części województw jest ponadtrzykrotnie niższy niż w stolicy.

Smer postarał się o głosy właśnie niezadowolonej z reform części społeczeństwa. W programie wyborczym obiecywał powrót do opodatkowania dywidend, zniesienie podatku liniowego i wzrost wydatków na cele socjalne. Zdaniem analityków, jeżeli dojdzie do realizacji tych planów, Słowacja może nie być w stanie przyjąć euro w 2009 r. Fico powiedział w niedzielę, że "na razie" nie rezygnuje z celu, jakim jest zastąpienie korony wspólną europejską walutą, jednak musi być pewny, że na zmianie skorzystają w równym stopniu wszyscy obywatele kraju.

Reklama
Reklama

Strach ma wielkie oczy

Rozkład mandatów, będący wynikiem niedzielnych wyborów, zmniejsza szanse na zrealizowanie przez Roberta Fico jego przedwyborczych obietnic, gdyż nie będzie możliwe utworzenie koalicji z bliską programowo partią. - Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest utworzenie rządu przez Smer, Ruch na rzecz Demokratycznej Słowacji (HZDS) i Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny (KDH) - twierdzi Nestor. Zdaniem analityków, jeżeli rzeczywiście dojdzie do powstania takiej koalicji, partia Fico nie przeforsuje swoich populistycznych propozycji. - Odwrót od podatku liniowego uważam za mało realny scenariusz. Są jednak duże szanse na to, że wzrosną wydatki budżetowe - dodaje analityk Commerzbanku.

Rynek: Reakcje

umiarkowane

Po ogłoszeniu wyników wyborów waluta naszego południowego sąsiada staniała wczoraj o 0,2 proc. i w efekcie za euro trzeba było zapłacić ponad 38,1 korony. Indeks giełdowy SAX w południe spadł o 1,5 proc., ale przed zamknięciem sesji odrobił straty.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama