W tym tygodniu Stalexport prowadzi intensywne rozmowy z jednym z dwóch zagranicznych inwestorów, który uzyskał przewagę w negocjacjach. - Bardzo ciężko pracujemy nad projektem umowy i chcemy ją sfinalizować jak najszybciej - mówi Mieczysław Skołożyński, wiceprezes Stalexportu. Najwyraźniej zadecydują o tym najbliższe tygodnie. "Kamienie milowe" umowy są już przedyskutowane i zaakceptowane. - Ale diabeł najczęściej tkwi w szczegółach - podkreśla M. Skołożyński.

Zarząd dystrybutora wyrobów hutniczych i właściciela spółki autostradowej Stalexport Autostrada Małopolska (SAM) zamierza znaleźć partnera, który wyciągnie firmę z długów. W grę wchodzi nowa emisja. Nie wiadomo, jak duża, jednak zobowiązania Stalexportu wobec wierzycieli układowych, pozaukładowych i Skarbu Państwa opiewają na ok. 210 mln zł. Do tego dochodzą zobowiązania wobec SP z tytułu poręczeń dla Walcowni Rur Jedność (maksymalnie 87 mln zł).

Jak można się było spodziewać, obu potencjalnych inwestorów (jednym jest najprawdopodobniej Autostrade, włoski zarządca dróg) przyciągnęła działalność autostradowa Stal-exportu. Tymczasem Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma wkrótce zbadać przepływy finansowe między SAM (koncesjonariuszem odcinka autostrady A-4 Kraków-Katowcie) a Stalexportem. Wynik audytu ogłosi w sierpniu. Natomiast już na przełomie czerwca i lipca NIK opublikuje raport z kontroli autostrady A-4, przeprowadzonej w 2005 r. - Było już wiele kontroli, dlatego podchodzimy do tego spokojnie - mówi M. Skołożyński. Podobnie zachowują się potencjalni inwestorzy. - Jestem przekonany, że przeprowadzając due diligence, zdawali sobie sprawę, że będzie kolejna kontrola - mówi wiceprezes.