Gdyby prezes Urzędu Regulacji Energetyki nie zablokował proponowanej przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podwyżki cen gazu, przemysłowi odbiorcy mogliby mieć problem. Największe polskie spółki chemiczne w tegorocznych planach finansowych nie zakładały bowiem, że od 1 lipca gaz podrożeje.
- W naszych prognozach finansowych na ten rok nie uwzględnialiśmy takiej podwyżki - przyznaje Piotr Wachowicz, rzecznik Zakładów Chemicznych Police. Po wtorkowej decyzji prezesa URE, zachodniopomorska spółka może więc podtrzymać tegoroczne wyniki. Police przy przychodach 1,76 mld zł mają osiągnąć 54,5 mln zł czystego zysku.
Także Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach nie zakładały lipcowego wzrostu cen gazu. - Decyzja prezesa URE oznacza więc dla nas zachowanie status quo, które pozwoli utrzymać dotychczasową rentowność produkcji nawozów - mówi Witold Szczypiński, dyrektor ds. technicznych i rozwoju tarnowskiej spółki. - Nie będziemy musieli weryfikować założeń finansowych - dodaje. Według niego, wzrost cen gazu o 12 proc., czego chciało PGNiG, byłby drastyczną podwyżką. Dla ZAT oznaczałoby to znaczący spadek opłacalności produkcji nawozów. Być może nawet stałaby się ona deficytowa. Te straty firma musiałaby sobie zrekompensować sprzedażą innych produktów, przy wytwarzaniu których nie stosuje się gazu lub zużywa się go w nieznacznych ilościach. Dodajmy, że sprzedaż nawozów stanowi 23-24 proc. przychodów tarnowskich zakładów.
Być może w najlepszej sytuacji są Zakłady Azotowe Puławy, dla których rok obrachunkowy 2005/2006 kończy się za kilka dni 30 czerwca. Nawet gdyby, w wyniku odwołania się PGNiG od decyzji URE, podwyżka cen została wprowadzona jeszcze w lipcu, nie wpłynie w żaden sposób na wyniki spółki za bieżący rok obrotowy. Przypomnijmy, że Puławy planują osiągnąć w tym okresie 123 mln zł zysku netto. Ewentualny wzrost cen gazu spółka weźmie pod uwagę konstruując prognozy na rok 2006/2007. - Myślę, że ogłosimy je w lipcu lub w sierpniu - mówi Marcin Buczkowski, wiceprezes Puław.