Za wnioskiem głosowało 159 posłów, przeciw 192, a 16 wstrzymało się od głosu. - Zacierają się granice między poszczególnymi sektorami rynku finansowego, dlatego potrzebny jest zintegrowany nadzór - tłumaczył w Sejmie wiceminister finansów Stanisław Kluza. Wskazał, że integracja nadzorów jest tendencją światową, a w ostatnich latach przeprowadziło ją 46 państw.
Maria Zuba (PiS) powiedziała w imieniu swojego klubu, że spodziewa się redukcji kosztów działania nadzoru po połączeniu, zmniejszenia biurokracji i lepszej ochrony praw konsumentów. Renata Rochnowska (Samoobrona) stwierdziła, że projekt należy skierować do dalszych prac, chociaż skrytykowała pomysł likwidacji Rzecznika Ubezpieczonych. Z kolei Anita Błochowiak (SLD) określiła projekt jako propozycję "kompletnej dezorganizacji pod płaszczykiem taniego państwa". Przeciwko integracji nadzorów wypowiedział się też Jerzy Pruski, wiceprezes NBP.
Projekt, przygotowany przez Ministerstwo Finansów, zakłada połączenie Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych oraz Komisji Nadzoru Bankowego. Ustawa ma wejść w życie po 14 dniach od daty ogłoszenia. Wtedy miałoby nastąpić połączenie nadzoru nad rynkiem kapitałowym oraz ubezpieczeniowym i emerytalnym. W styczniu 2007 r. do zintegrowanego nadzoru ma być włączona KNB.
Po krytyce ustawy przez przedstawicieli rynku finansowego, MF nieznacznie zliberalizowało projekt. Według aktualnej wersji, kontrolę nad rynkiem będzie sprawować Komisja Nadzoru Finansowego (pierwotnie cała władza miała być oddana w ręce przewodniczącego). Szef urzędu ma być powoływany przez premiera. W skład Komisji ma jeszcze wejść trzech zastępców przewodniczącego oraz czterech członków (przedstawiciele MF, Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej oraz prezydenta, a także prezes lub wiceprezes NBP). Kadencja przewodniczącego ma trwać 5 lat. Już w pierwszej fazie tworzenia Komisji Nadzoru Finansowgo przewodniczący urzędu ma przejąć zwierzchnictwo nad KNB.
Zmienić ma się też sposób finansowania nadzoru. Banki, które do tej pory były z tego zwolnione, mają wnosić opłaty stanowiące do 0,024 proc. sumy aktywów bilansowych. Można szacować, że koszt finansowania nadzoru przez banki może wynieść maksymalnie 140 mln złotych.