Reklama

Inwestorzy z nadzieją patrzą na Skarb Państwa

Jeżeli chodzi o prywatyzację przedsiębiorstw przez giełdę, to w pierwszym kwartale 2006 r. można mówić wyłącznie o zawiedzionych nadziejach. Skarb Państwa nie wprowadził na parkiet żadnej spółki. Czy i kiedy to się zmieni?

Publikacja: 24.06.2006 09:56

Mimo że sprzedaż akcji państwowych spółek w ofertach publicznych praktycznie nie ma przeciwników, znów mamy pod tym względem posuchę. Przez pewien czas można było myśleć, że to przerwa "techniczna", wynikająca ze zmiany ekipy rządzącej. Ale przerwa trwa już bardzo długo. I to mimo że ze strony gabinetu premiera Kazimierza Marcinkiewicza od dawna docierają pozytywne dla rynku sygnały. Podczas majowej konferencji z okazji 15-lecia GPW szef rządu zapowiedział przyspieszenie prywatyzacji. Twierdził, że w ciągu najbliższych dwóch lat na parkiecie pojawić się może pięć nowych, ważnych spółek: PZU, LOT, Poczta Polska, Polska Grupa Energetyczna i Południowy Koncern Energetyczny. Do obrotu mogą trafić akcje tych firm o wartości blisko 24 mld złotych. Z drugiej jednak strony, MSP wciąż odwołuje lub przesuwa kolejne projekty prywatyzacyjne. Można przypomnieć czekające w kolejce Ruch, Sklejkę--Pisz czy Polmosy. Przyhamowano też dalszą prywatyzację branży chemicznej (Zakładów Chemicznych w Policach oraz Zakładów Azotowych Puławy, notowanych już na GPW) i wstrzymano energetycznej. Enea czy Elektrownia Kozienice złożyły prospekty emisyjne do KPWiG jeszcze przed ubiegłorocznymi wyborami, licząc na szybkie debiuty. Po odwołaniu ich ofert publicznych kolejne przedsiębiorstwa systematycznie wycofywały się z podobnych planów. Już pod rządami ministra skarbu Andrzeja Mikosza przygotowano prospekt Jastrzębskiej Spółki Węglowej, ale został on "zamrożony". Tymczasem analitycy mówią zgodnie - giełda była i jest skutecznym sposobem sprzedaży państwowych przedsiębiorstw. - Bez giełdy tempo prywatyzacji byłoby o wiele mniejsze - przypomina Marcin Piątkowski z Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego.

Przeważają korzyści

- Prawo i Sprawiedliwość nie wycofuje się ze swoich obietnic dotyczących prywatyzacji przez giełdę - mówi przedstawiciel tej partii w sejmowej Komisji Skarbu, poseł Marek Suski. Zaraz jednak przyznaje, że w tym roku gremium, w którym uczestniczy, nie dyskutowało szerzej nad propozycjami upublicznienia państwowych firm. - Bo nie ma żadnych konkretów ze strony ministerstwa skarbu - tłumaczy poseł Suski. Zapewnia, że PiS nadal uważa, że jeżeli prywatyzować, to tak, aby korzyści miała jak największa liczba inwestorów, głównie prywatnych. Wycena rynkowa jest bowiem bardziej wiarygodna i stwarza mniej podejrzeń niż wyceny prywatyzacyjne dokonywane przez ekspertów. - Prywatyzacja przez giełdę jest na pewno lepsza niż brak prywatyzacji. Problemem może być to, że sprzyja rozproszeniu akcjonariatu. A przez to negatywnie może wpływać na cenę - polemizuje Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Również poseł PO, Jan Wyrowiński (Komisja Skarbu Państwa) uważa, że prywatyzacja giełdowa ma swoje minusy. - Przede wszystkim są spółki, gdzie potrzebny jest silny inwestor strategiczny, który dodatkowo zaangażuje znaczne środki finansowe oraz przekaże know-how - mówi Wyrowiński. Taki inwestor to również korzyść dla budżetu, bo zazwyczaj płaci premię za większościowy pakiet. Ale generalnie nikt nie podważa korzyści płynących z wprowadzania firm na giełdę. Przewodnicząca sejmowej Komisji Skarbu Państwa, Hanna Gronkiewicz-Waltz zwraca uwagę na potrzeby inwestorów instytucjonalnych. Szczególnie funduszy emerytalnych, które szukają nowych możliwości lokowania pieniędzy. - Dzięki funduszom to obywatele stają się właścicielami akcji sprywatyzowanych przedsiębiorstw - mówi H. Gronkiewicz-Waltz. Jej zdaniem, w dłuższym czasie prywatyzacja giełdowa przynosi też korzystne zmiany w strukturze społecznej. Powiększa się grupa świadomych właścicieli, co prowadzi do wzrostu znaczenia klasy średniej w gospodarce. Jarosław Augustynowicz ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych zwraca z kolei uwagę na fakt, że to właśnie głównie giełdowe, a nie państwowe spółki płacą regularnie i w całości swoje zobowiązania podatkowe.Kontrola nad majątkiem?

Gdyby prywatyzacje miały przebiegać zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, większościowe pakiety akcji wielu firm zostałyby w rękach Skarbu Państwa. Prof. Witold Orłowski z Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych zżyma się, że taka prywatyzacja nie jest żadną prywatyzacją. - Tę rozumiem jako znalezienie inwestorów, którzy przejmą odpowiedzialność za przedsiębiorstwo, co nie jest możliwe, gdy większość akcji pozostaje w rękach państwa - uważa Orłowski. Ale nawet w takiej sytuacji są, jego zdaniem, korzyści z wprowadzenia spółki na giełdę. Główne to większa przejrzystość i poprawa jakości zarządzania. Na przejrzystość zwraca uwagę także Andrzej Powierża z BDM PKO BP. Jednak jego zdaniem w przypadku, gdy duża część akcji pozostaje w rękach państwa (które ma wpływ na działalność spółki), nie jest możliwa prawdziwie rynkowa weryfikacja kompetencji zarządu.

Nadal niewiele ofert

Reklama
Reklama

Kierownictwo MSP uważa, że pula spółek, których akcje mogą zadebiutować na warszawskim parkiecie, jest bardzo ograniczona. Jednocześnie ministerstwo widzi zapotrzebowanie na debiuty, które wzmocnią warszawską giełdę. W planach jest przekształcenie kilkuset przedsiębiorstw państwowych w jednoosobowe spółki Skarbu Państwa, dzięki czemu będzie możliwa ich późniejsza prywatyzacja. Wiceminister skarbu Paweł Szałamacha uważa, że może spośród prawie 300 firm, które w ciągu roku zostaną skomercjalizowane, uda się wyselekcjonować takie, które będą się nadawać do sprzedaży na GPW. Nie stanie się to wcześniej niż za rok. W tym roku na razie pewna jest tylko prywatyzacja Ruchu. Miał on zadebiutować na giełdzie już w pierwszej połowie roku, ale termin został przesunięty, bo zarząd Ruchu postanowił przeprowadzić głęboką restrukturyzację. Ma skutkować poprawą rentowności już w tym roku i wzrostem wartości przedsiębiorstwa przed debiutem. Ten zapowiadany jest na jesień. Minister skarbu Wojciech Jasiński chce, aby początkowo większościowy pakiet pozostał w rękach Skarbu, ale później MSP ma odsprzedać i te papiery.

Bardzo prawdopodobna jest też emisja akcji Sklejki-Pisz, po tym jak dokonana zostanie nowa ich wycena. Natomiast LOT może pojawić się na parkiecie dopiero w 2007 roku. Nie wiadomo, jak potoczą się losy kilku pozostałych w rękach państwa Polmosów. Ostatnie pomysły utworzenia z nich Polskiej Grupy Spirytusowej nie zostały skonkretyzowane. Warto jednak przypomnieć, że minister skarbu uważa, że jeśli dojdzie do utworzenia grupy, to jej akcje powinny trafić do inwestorów giełdowych (pakiet mniejszościowy). Zapomnieć można na razie za to o debiucie Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Enea i Elektrownia Kozienice najpierw będą podlegać konsolidacji. Podobnie jak inne przedsiębiorstwa z branży energetycznej. Rząd przedstawił "Program dla energetyki", przewidujący utworzenie Polskiej Grupy Energetycznej. W jej skład wejdą Polskie Sieci Elektroenergetyczne, z których zostanie wydzielona działalność przesyłowa, BOT, elektrownia Dolna Odra oraz zakłady dystrybucji energii z Polski centralnej i wschodniej. Ewentualna prywatyzacja przesunięta została na 2008 r. Może wcześniej na giełdę trafią akcje Południowego Koncernu Energetycznego.

A co z GPW?

Osobną sprawą jest prywatyzacja samej giełdy. Wiceminister skarbu Piotr Szałamacha rozważa "model austriacki", gdzie giełda jest własnością firm z sektora finansowego. W podobnym tonie wypowiadał się niedawno nowo wybrany prezes GPW Ludwik Sobolewski. Przypomniał, że kwestia prywatyzacji giełdy nie jest dla niego pierwszoplanowa. Jego zdaniem, do tego projektu trzeba się przymierzyć w perspektywie trzyletniej, a akcjonariuszami giełdy w większym niż teraz stopniu mogłyby zostać polskie instytucje finansowe.

Niedopieszczeni inwestorzyBrak ofert publicznych państwowych spółek powoduje, że tracą inwestorzy: instytucjonalni, tacy jak fundusze emerytalne i inwestycyjne - bo nie mają wystarczającej podaży papierów wartościowych i możliwości atrakcyjnego lokowania aktywów; indywidualni - dlatego że akcje państwowych firm były im oferowane zazwyczaj z dyskontem, co w praktyce gwarantowało zyski. Jednak Jarosław Augustynowicz z SII twierdzi, że kolejne oferty ze strony Skarbu Państwa nawet bez dyskonta spotkają się z dużym zainteresowaniem giełdowych graczy. Dziś już nie trzeba nikogo zachęcać do lokowania na giełdzie. - A dyskonto oferowane za czasów ministra Sochy miało właśnie taką funkcję - mówi Augustynowicz. Jego zdaniem, właściwie każda firma wymieniana przez MSP jako możliwa do upublicznienia spotka się z pozytywnym przyjęciem na rynku. Również A. Powierża ocenia, że zainteresowanie drobnych inwestorów prywatyzowanymi przez giełdę firmami będzie duże. Przynajmniej do momentu, gdy któraś z lokat okaże się nietrafiona i przyniesie straty.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama