Po wstrzymaniu przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd emisji akcji serii E przedstawiciele Lubawy wyjaśniali w urzędzie nadzoru sporne kwestie. Witold Jesionowski, prezes Lubawy, twierdził, że chodziło o ustalenie zakresu zmian, jakie muszą zostać wprowadzone do prospektu. Na spotkaniu z Komisją spółka zobowiązała siź do naniesienia w nim poprawek. Nadzór zarzucił producentowi kamizelek kuloodpornych nieuwzględnienie dwóch istotnych spraw. Spółka poinformowała o nich jedynie w raportach bieżących w tym samym dniu, kiedy Komisja zatwierdzała prospekt. Nie wprowadziła jednak poprawek do samego prospektu, mimo że w dokumencie napisano, że został on sporządzony zgodnie ze stanem na dzień zatwierdzenia. Chodzi o umowę sprzedaży prawa wieczystego użytkowania zabudowanej nieruchomości w Iławie oraz umowy sprzedaży 52 proc. udziałów w spółce zależnej Mista (licencjobiorca producenta kartek okolicznościowych - Hallmark Cards).
Decyzja Komisji z pewnością zmartwiła właścicieli praw poboru do akcji serii E. Zapewne czekają oni z niecierpliwością na wprowadzenie ich do obrotu giełdowego. Według wcześniejszych zapowiedzi miało to nastąpić w miniony piątek. Po decyzji Komisji wstrzymującej ofertę będzie to możliwe nie wcześniej niż po ponownym zatwierdzeniu prospektu. Kiedy w drugiej połowie kwietnia od kursu odjęto prawa poboru, notowania spółki obniżyły się prawie o 50 proc. do 4,47 zł. Teraz inwestorzy liczą na korzystną sprzedaż posiadanych praw lub możliwość objęcia walorów serii E po bardzo atrakcyjnej cenie 21 groszy za sztukę. Wczoraj kurs Lubawy spadł o 5,8 proc. do 3,1 zł.
Lubawa buduje grupę kapitałową opartą na trzech filarach: branży chemicznej, wojskowej oraz na nieruchomościach. Przy stosunkowo niskim poziomie kapitałów własnych (nieco ponad 33 mln zł) spółka musi o większości podejmowanych decyzji informować w raportach bieżących.
Opinia
Witold Jesionowski,