Aż 83 proc. dyrektorów dużych firm z całego świata uważa, że największe ryzyko nadużyć gospodarczych występuje w Europie Środkowowschodniej - wynika z badań firmy doradczej Ernst&Young. Nasz region wypada gorzej niż Azja i Ameryka Łacińska (82 proc.) czy Afryka (78 proc.). Strach przed korupcją i nieuczciwymi pracownikami powoduje, że 20 proc. respondentów w ogóle nie chce inwestować na rynkach wschodzących.

Okazuje się jednak, że negatywne postrzeganie np. Polski nie wynika z rzeczywistej sytuacji. Dane E&Y wskazują bowiem, że 75 proc. nadużyć zgłoszono... w krajach rozwiniętych. - Wciąż jesteśmy kojarzeni z tym, co się dzieje na rynku rosyjskim. Wydaje się jednak, że poprawa wizerunku Polski jest możliwa i potrzebna, przyczyni się bowiem do wzrostu inwestycji zagranicznych - przyznaje Iwona Kozera, partner E&Y. Jej zdaniem, opinia o naszym kraju zmieni się, jeżeli więcej firm stosować będzie zasady ładu korporacyjnego. - Wiele zależy od kadry zarządzającej - dodaje I. Kozera. Tymczasem eksperci E&Y wytykają szefom firm np. niestosowanie procedur wewnętrznych, które pozwalają ograniczyć ryzyko nadużyć. Autorzy raportu wskazują także na problemy z mentalnością odziedziczoną po socjalizmie. - W krajach zachodnich pracownicy sami informują przełożonych o zauważonych nieprawidłowościach, w Polsce kojarzy się to negatywnie - mówi Mariusz Witalis z E&Y. Raport zwraca również uwagę, że polscy inwestorzy nie przejmują się zastrzeżeniami audytorów do sprawozdań finansowych.