Reklama

Polska odgrywa coraz większą rolę w działalności P&G

Z Aleksem Tosolinim, głównym menedżerem P&G na Europę Północną, rozmawia Andrzej Karpowicz

Publikacja: 30.06.2006 08:44

Procter&Gamble wszedł do Polski jeszcze na początku lat 90. i był wtedy jednym z pierwszych dużych zagranicznych inwestorów w naszym kraju. Co skłoniło firmę do podjęcia tego kroku?

Na początku przemian gospodarczych w Europie Środkowej P&G bardzo dobrze ocenił perspektywy rozwoju w regionie. W 1994 r. otworzyliśmy pierwszą fabrykę na warszawskim Targówku. Jednocześnie inwestowaliśmy również m.in. w Czechach i na Węgrzech. Polska była jednak traktowana priorytetowo. Przemawiała za tym łatwość znalezienia dobrze wykształconych kadr, wielkość rynku zbytu, wprowadzanie prorynkowych reform i dobre relacje kraju ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie znajduje się centrala spółki.

Koncern działa w Polsce za pośrednictwem dwóch zakładów - łódzkiego Gillette i fabryki na warszawskim Targówku. Miesiąc temu spółka podjęła decyzję o kolejnej, wartej 40 mln euro, inwestycji w naszym kraju. Czy możemy się spodziewać następnych?

Polska to z pewnością atrakcyjna lokalizacja. Wyrazem tego jest wybranie właśnie Warszawy na centralę firmy wspierającą operacje w krajach bałtyckich. Pracuje tutaj również ok. 100 informatyków, dostarczających software, który wspomaga globalną działalność koncernu. Rozglądamy się jednak za terenami pod budowę fabryk nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach Europy Środkowej. Jeżeli warunki okazują się korzystne, wchodzimy z inwestycją.

Czy P&G planuje wkrótce zakupy innych podmiotów w naszym regionie?

Reklama
Reklama

W związku z międzynarodową fuzją firm P&G i Gillette, otwarte kilka tygodni temu łódzkie centrum produkcyjne Gillette stało się częścią naszej struktury. Jest to największe centrum produkcyjne maszynek do golenia i żyletek tej firmy na świecie. Ta fabryka, podobnie jak zakład P&G na Targówku, znaczną część produkcji eksportuje. Niewykluczone są dalsze zakupy. Na razie nie planujemy jednak większych przejęć w regionie. Chcemy się teraz skupić przede wszystkim na połączeniu z niedawno nabytym Gillette.

Zaznaczył Pan, że duża część produkcji krajowych zakładów jest eksportowana. Czy oznacza to, że P&G większość swoich towarów wyprodukowanych w Polsce sprzedaje w Europie Zachodniej?

Produkty z warszawskiego Targówka trafiają do ponad 30 państw. W kraju mamy również bardzo silną pozycję. Zgodnie z filozofią działania koncernu, wchodzimy tylko do tych segmentów, w których mamy szansę być rynkowym liderem lub numerem dwa. Nad Wisłą sprzedajemy więcej proszków do prania niż każda inna firma. Podobnie jest z pieluchami dla dzieci i maszynkami do golenia. Drugie co do wielkości udziały w rynku mamy m.in. w segmencie higieny jamy ustnej i produktów higienicznych dla kobiet.

Czy można powiedzieć, że znaczenie Europy Środkowej dla wyników finansowych P&G ma coraz większe znaczenie?

Sądzę, że tak. Sektor FMCG, w którym działa nasza firma, rozwija się w tej części świata na ogół szybciej niż gdzie indziej. Dlatego coraz większa część obrotu P&G powstaje w tym regionie. Oczywiście, dynamika wzrostu tych rynków nie jest już tak duża, jak to miało miejsce w ubiegłej dekadzie, ponieważ kraje takie jak Polska już są dojrzałymi rynkami, na których panuje silna konkurencja. Teraz środek ciężkości powoli przesuwa się bardziej na Wschód.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama