- Oczekuję, że większość udziałowców Arcelora zagłosuje przeciwko przejęciu przez rosyjski koncern - mówi największy akcjonariusz luksemburskiej spółki Roman Zaleski. Jeżeli na dzisiejszym WZA nie uda się odrzucić oferty Siewierstalu, nie będzie to jednak oznaczało automatycznej akceptacji fuzji z tym koncernem.

W razie gdyby Mittal Steel zdołał zgromadzić 73 proc. walorów luksemburskiej spółki, będzie to równoznaczne z połączeniem tego największego koncernu stalowego z Arcelorem. Zdaniem Zaleskiego, który od 27 stycznia, kiedy Mittal zainteresował siź zachodnioeuropejskim potentatem stalowym, zwiększył posiadane w udziały w luksemburskiej spółce z 2,4 do 7,8 proc., to dość prawdopodobny scenariusz.

To, że akcjonariusze zachodnioeuropejskiego producenta stali zagłosują za odrzuceniem oferty połączenia Arcelora z Siewierstalem wydaje się bardzo prawdopodobne, ponieważ Mittal Steel zaproponował ostatnio za udziały w Arcelorze aż 26,9 mld euro. Nową propozycję udziałowcy luksemburskiej spółki zaakceptowali 25 czerwca. - Wszyscy akcjonariusze, z którymi udało mi się skontaktować, zgadzali się, by głosować zgodnie z decyzją koncernu - twierdzi Zalewski.

Główny udziałowiec rosyjskiego koncernu Aleksiej Mordaszow niekoniecznie będzie nieszczęśliwy z takiego obrotu spraw. Umowa podpisana przed paroma tygodniami między Arcelorem a Siewierstalem przewidywała, że ten, kto wycofa się z fuzji, zapłaci drugiej stronie 140 mln euro jako zadośćuczynienie. Rosyjski dziennik "Wiedomosti" już poinformował, że rosyjski koncern najprawdopodobniej da za wygraną i nie będzie się starał przejąć Arcelora.