Nie znam kulisów zatrzymania Grzegorza Ślaka i nie wiem, czy były one tak dramatyczne jak Romana Kluski. Zastanawiające jest natomiast kilka elementów. ABW zatrzymała prezesa, a prokurator chciał, by sąd wydał postanowienie o trzymiesięcznym areszcie. To ciężka restrykcja. W komunikacie, jaki wydał prokurator, nie ma nic np. o podejrzeniach czerpania korzyści majątkowych. Grzegorzowi Ślakowi postawiono zarzut sprzedaży olejów technicznych bez akcyzy. A te oleje, zgodnie z prawem, akcyzą objęte nie były.

Wojewódzki Sąd Administracyjny nie wydał też wyroku, czy ich sprzedaż powinna być obciążona podatkiem.

Rafineria Trzebinia kojarzy się ze sprzedażą "na lewo" komponentów, z których później produkowano paliwo i rozlewano na stacjach. Robili tak pracownicy rafinerii przed kadencją Grzegorza Ślaka. Jednak oni są oskarżani o branie łapówek.

O co więc tak naprawdę chodzi? Nie wiadomo. Z prezesem Ślakiem, z oczywistych względów, nie skontaktowaliśmy się. Jednak wiele osób, w tym przedsiębiorcy, są oburzeni, że środki zapobiegawcze wobec prezesa Skotanu są aż tak drastyczne.

Wystarczyłoby zastosować przecież dozór policyjny, ewentualnie zabrać paszport lub zastosować poręczenie majątkowe. Areszt w tej sprawie to przesada. Najczęściej jest on stosowany w sprawach typu: wymuszenie rozbójnicze, mord, gwałt ze szczególnym okrucieństwem itp. Dlaczego prezes Ślak został w taki sposób zatrzymany i aresztowany, dowiemy się później. Patrząc na inne podobne sprawy (np. aresztowanie Andrzeja Modrzejewskiego, byłego prezesa PKN Orlen), niewykluczone, że i te działania mają charakter polityczny.