Najważniejszym zadaniem dwójki prezesów koncernu European Aeronautic, Defence & Space, Toma Endersa i nowo wybranego Louisa Galloisa, jest odzyskanie zaufania do firmy. Na początku skoncentrują się na problemach Airbusa.

Louis Gallois, który ostatnio pełnił funkcję szefa francuskich kolei, zastąpił w EADS Noela Forgearda, usuniętego w wyniku skandalu z opóźnieniami w produkcji samolotu A380 i operacjami sprzedaży akcji swojej spółki. Do roszady doszło też na stanowisku prezesa Airbusa (80 proc. akcji firmy należy do EADS). Piastującego dotychczas to stanowisko Gustava Humberta zmienił Christian Streiff, były dyrektor z firmy Saint Gobain.

Wczoraj obaj nowi menedżerowie razem z Tomem Endersem, który przetrwał zawieruchę, spotkali się w siedzibie EADS w Tuluzie i zajęli się strategią francusko-niemieckiego koncernu. Ich głównym zadaniem jest załagodzenie kryzysu w Airbusie, który wybuchł przed dwoma tygodniami po ujawnieniu, że dojdzie do kolejnych opóźnień w dostawach największego samolotu pasażerskiego świata A380. Jego pierwsze egzemplarze miały wkrótce rozpocząć służbę w liniach lotniczych. - Musimy przywrócić zaufanie naszych klientów, inwestorów i pracowników do zarządu, strategii i produktów EADS - napisali we wspólnym komunikacie Enders i Gallois. Zapowiedzieli, że wkrótce ogłoszone zostaną dalsze zmiany w sposobie zarządzania Airbusem i EADS.

Tymczasem coraz bliżej wycofania się z Airbusa jest brytyjski koncern BAE System. W niedzielę późnym wieczorem ogłosił, że kontrolowany przez niego 20-proc. pakiet papierów został wyceniony na 2,75 mld euro, czyli mniej niż przewidywali analitycy i mniej niż 3,5 mld euro zapisane w księgach EADS. To rozczarowało inwestorów, którzy przecenili akcje BAE Systems przejściowo nawet o 6,7 proc. Udziały ma odkupić EADS.

Bloomberg, Reuters