Ta sesja były jak mecz Polaków na mundialu. Nikt oprócz statystyków nie będzie o tym wydarzeniu pamiętać, a wyciągać z tego wniosków nie sposób, bo nic istotnego się nie wydarzyło. Już pierwsze 20 minut obnażyło zamiary największych inwestorów. Tylko dwie spółki przekraczały 1 mln zł obrotu i bardzo długo jedyna aktywność inwestorów widoczna była na KGHM. Taki senny obraz rynku oglądaliśmy przez cały dzień. Co ciekawe, w pierwszej części sesji te niskie obroty wywoływały prawie 50 pkt. zmiany indeksu (każda większa transakcja mocno wpływała na poziom WIG20), a w drugiej części notowań mieliśmy już tylko nudną konsolidację.
Powody takiego uśpienia funduszy były dwa. Pierwszy to wtorkowe święto w USA, które powoduje zamknięcie tamtejszych rynków finansowych. Nawet jeśli w ostatnim tygodniu dominującą rolę na GPW odgrywały krajowe instytucje, to tradycja podglądania ruchów amerykańskich inwestorów jest tak duża, że każdy dzień wolny musi przełożyć się na spadek aktywności na wszystkich europejskich rynkach. Drugi powód po części wynika z pierwszego, choć związany jest z zakończonym właśnie półroczem. Po ostatnich zawirowaniach na rynkach finansowych część funduszy będzie chciała przemeblować swoje portfele. Roszad w portfelach nie robi się jednak na sesjach z tak niskimi obrotami, bo niewiele się zdziała. Każde większe zlecenie powoduje gwałtowne przesunięcie rynku, a do tego takie transakcje, o ile znajdziemy drugą stronę, reszta rynku widzi jak na dłoni. Dopiero po tych "świętach" dla GPW zaczynie się nowe życie, a ostatni tydzień trzeba będzie oddzielić grubą kreską. Na razie do środy obniżoną aktywność funduszy trzeba przeczekać, obiektywnie i na chłodno oceniając to co dzieje się na rynku.
Na początku półrocza sprzyjałbym niedźwiedziom, które po window dressing mają wysoki poziom indeksów podniesionych nie przez zagranicznych inwestorów (jak pokazują przepływy kapitałów), tylko przez rodzime fundusze, co nigdy bykom nie sprzyjało. Ale słuszne argumenty można było mieć od początku kwietnia. Tymczasem od tamtej pory WIG20 urósł jeszcze 10 proc., więc z graniem przeciwko rozpoczętemu przez "window dressing" silnemu odreagowaniu należy poczekać na jakieś sygnały słabnięcia rynku. Na razie jeszcze rynek kontrolują fundusze, niezależnie jak bardzo inwestorom się to nie podoba (patrz baza).