Ofertę australijskiego Ansella, jednego z największych światowych producentów prezerwatyw, można śmiało nazwać niespodziewaną. Warszawska giełda otrzymała komunikat w tej sprawie dopiero przed dziewiątą rano. Pół godziny później zawiesiła obrót akcjami Unimilu. Warunki wezwania były jednak znane dopiero przed godz. 10.00, czyli zaledwie parę minut przed odwieszeniem notowań. Nie wszyscy zdążyli się z nimi zapoznać. Jeszcze w południe niektórzy analitycy i inwestorzy nie byli świadomi tego, co działo się na rynku. A ten zareagował gwałtownie - w ciągu dnia kurs akcji Unimilu wzrósł o ponad 10 proc., do 49,3 zł.
Za 100 proc. akcji Unimilu Ansell oferuje w sumie ponad 103 mln zł, czyli 50 zł za walor. Inwestorzy dostaną bonus, jeśli Australijczycy kupią co najmniej 90 proc. akcji. Ansell zapłaci wtedy 53 zł za papier.
- Fakt, że tak duży podmiot ogłosił wezwanie, to dla nas nobilitacja. Oznacza to, że jesteśmy dobrą spółką - twierdzi Grzegorz Winogradski, prezes polskiej firmy.
Zdaniem specjalistów, przejęcie Unimilu przez inwestora zagranicznego było kwestią czasu. Nasza spółka stała się łakomym kąskiem po tym, jak kupiła niemieckie Condomi. Nie oczekiwano jednak, że dojdzie do tego tak szybko.
Wolałbym