Reklama

PGNiG będzie walczyło o podwyżki w sądzie

Potwierdziły się nasze wczorajsze informacje, że gazowy potentat zaskarży decyzję prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, blokującą podwyżkę cen gazu

Publikacja: 05.07.2006 07:59

Odwołanie złożyliśmy we wtorek rano. Liczymy, że argumenty, które przedstawiliśmy prezesowi URE, skłonią go do zmiany decyzji. W przeciwnym razie sprawą zajmie się sąd, co oznacza spór prawny - powiedział wczoraj Cyryl Federowicz, dyrektor biura taryf Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Teraz piłka jest po stronie urzędu. Może on uchylić lub zmienić swoją decyzję, bądź przesłać odwołanie razem z aktami sprawy do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ten albo uwzględni wniosek PGNiG i uchyli zaskarżoną decyzję URE, lub oddali odwołanie. Może też zmienić decyzję urzędu lub przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia. Niezależnie od finału PGNiG nie wyklucza kolejnych wniosków o zmianę taryfy.

Zaskakująca odmowa

PGNiG zwróciło się w maju do URE o zgodę na podniesienie hurtowych cen gazu o 12 proc. od lipca. Giełdowa spółka uzasadniła konieczność podwyżki m.in. wzrostem kosztów zakupu gazu z importu (o 4,13 proc.) oraz zwyżkami (o 8,4 proc.) kursów walut. Jednak w czerwcu URE odrzucił wniosek firmy. Zdecydowana postawa urzędu zaskoczyła część analityków, którzy oczekiwali, że URE zaakceptuje podwyżki, chociaż niższe od proponowanych przez PGNiG. Zwracali uwagę, że ciągle rosnące ceny paliw uzasadniają już trzecią w tym roku zmianę taryfy.

Małe wielkie pieniądze

Wysokość cen gazu jest kluczowa dla wyników PGNiG. W ubiegłym roku spółka sprzedała 13,6 mld metrów sześciennych gazu ziemnego. Krajowe wydobycie wyniosło 4,3 mld m sześc., a pozostałą część stanowił import, głównie z Rosji. To, ile firma płaci za rosyjski gaz jest od wielu lat tajemnicą handlową. Wiadomo jednak, że mniej niż większość odbiorców z Europy Zachodniej. Mimo to sprzedaż importowanego gazu jest dla PGNiG nieopłacalna, gdyż niższe od zachodnich są też ceny błękitnego paliwa dla krajowych odbiorców. - Nasza cena zakupu jest wyższa o ponad kilkanaście procent od ceny sprzedaży - mówi Federowicz. - Straty zmniejszamy, mieszając gaz z importu z tym, który wydobywamy. Spółka ma zysk tylko dzięki działalności pobocznej.

Reklama
Reklama

Według kalkulacji PGNiG, osoby używające gazu jedynie do gotowania po podwyżce zapłaciłyby ok. 1 zł miesięcznie więcej. Dla gotującego na gazie i ogrzewającego nim wodę, byłyby to 4 złote, a ogrzewający gazem dom po podwyżce zapłaciłby ok. 17 zł więcej.

Komentarz

Krzysztof Grad

"I tak zapłacimy

Nikt nie lubi podwyżek cen. Dlatego prezes URE blokując kolejny wzrost cen gazu może wyglądać na obrońcę naszych kieszeni. Jednak czy tym razem ma rację? Ceny paliw na świecie rosną i nie powstrzyma tego nawet URE. Ich hamowanie przy pomocy urzędowych decyzji może być skuteczne tylko na krótką metę. Jeżeli PGNiG nadal będzie traciło na handlu importowanym gazem, który stanowi większość jego sprzedaży to w efekcie może popaść w kłopoty finansowe. Wtedy zacznie przejadać zyski, a następnie pieniądze pozyskane od akcjonariuszy, czyli nasze. Ostatecznie i tak zapłacimy ten rachunek za gaz i to z dużymi odsetkami.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama