Rada Ministrów zatwierdziła sprawozdanie z działalności NBP w 2005 r., mimo wcześniejszych wątpliwości zgłaszanych przez wicepremierów: Andrzeja Leppera, Romana Giertycha i Ludwika Dorna. To na ich prośbę dyskusję nad dokumentem przesunięto o tydzień. Ich wątpliwości wzbudziła kwota ubiegłorocznego zysku banku, który wyniósł 1,22 mld zł. W poprzednich latach bank centralny wypracowywał wyniki o około 3 mld zł wyższe.
NBP tłumaczył, że zmniejszenie zysku wynika z przyjęcia zasad rachunkowości Europejskiego Banku Centralnego. W swoim sprawozdaniu bank argumentował, że gdyby nie ta zmiana, ubiegłoroczny zysk byłby o 3,59 mld zł wyższy. NBP podkreślał, że w porównaniu z 2004 r., wyniki z tytułu odsetek, dyskonta i premii oraz z tytułu operacji finansowych były większe, odpowiednio o 19,1 i 19,5 proc. Audytor - Ernst&Young - nie znalazł w raporcie żadnych nieprawidłowości.
Aby wyjaśnić wszystkie wątpliwości, szefowie NBP - prezes Leszek Balcerowicz i wiceprezes Jerzy Pruski - spotkali się w poniedziałek z premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem i ministrem finansów Pawłem Wojciechowskim. Rozmowa poskutkowała. Na wczorajszym posiedzeniu rządu dyskusji na temat zysku NBP już nie było. Aprobata ministrów oznacza, że bank centralny ma teraz dwa tygodnie na wpłatę 95 proc. zysku (1,16 mld zł) do budżetu. Pozostałe 5 proc. (60,9 mln zł) trafi na fundusz rezerwowy NBP.
Ponad połowę tego, co wpłaci bank centralny, przekazała za to do budżetu Agencja Nieruchomości Rolnych. W 2005 r. nadwyżka wpływów nad wydatkami z gospodarowania ziemią ANR wyniosła 677 mln zł. Środki te trafią na dodatkową dotację do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a także na zwiększenie rezerwy celowej na inwestycje unijne.