Miało być spokojnie i nudno. Święto w USA było dobrym pretekstem do odpuszczenia sobie tego dnia. Okazało się, że było świetnym pretekstem do przeprowadzenia akcji na rynku. Taki dzień jak wczorajszy, gdy najważniejszy rynek na świecie ma przerwę, inwestorzy spisują zwykle na straty. Jedynie czasem ktoś ma chęć na ruszenie rynkiem. Pokusa może być duża, bo wiadomo, że aktywność na sesji będzie mała, a tym samym niskim kosztem można wywołać spory ruch cen. Problem w tym, że zawsze taki ruch będzie odbierany przez inwestorów jako nie do końca wiarygodny.

Wczoraj właśnie mieliśmy do czynienia z tym drugim scenariuszem. Gdy większość przypuszczała, że sesja będzie nudna, podniesiono poziom cen. Początek notowań nie zapowiadał ciekawych wydarzeń. Ceny zmieniały się w bardzo wąskim przedziale, a obrót potwierdzał, że gracze postanowili tego dnia nie podejmować ważniejszych decyzji. Był jednak element, który wskazywał, że coś może się wydarzyć. Gdy rynek akcji brnął w marazmie, na terminowym ktoś spokojnie powiększał posiadane pozycje. Przy ruchu bocznym szybko rosła liczba otwartych pozycji (LOP). Ta obserwacja nasunęła przypuszczenie, że mimo wszystko nie będzie tak spokojnie, jak wcześniej przypuszczano, a ta mała konsolidacja to tylko cisza przed burzą.

Tuż po 12.00 wszystko zaczęło się wyjaśniać. Na terminowym poszło mocne kupno. LOP cały czas wzrastała. Ktoś, kto wcześniej zakupił ponad 1000 sztuk kontraktów, chciał teraz ruszyć rynkiem. Na kasowym nie było widać żadnej reakcji. Po krótkiej chwili dokonano kolejnej fali zakupów (LOP ponownie wzrosła) i tym razem indeks już drgnął. Te dwie fale zakupów to kolejne 1000 nowych kontraktów. Później nastąpiło uspokojenie, ale LOP nie spadała. Ten, kto kupił wczoraj kontrakty, nadal je trzyma.

Co ta akcja oznacza? Dlaczego zdecydowano się na zakupy w tak mało sprzyjających warunkach? Przecież każdy ma świadomość, że niska aktywność jest raczej podejrzana. Wygląda na to, że chodziło o podniesienie cen przy wykorzystaniu możliwie najmniejszej ilości kapitału. Cel? Wzbudzenie nadziei na powrót hossy? Jeśli tak, ta umiarkowane zakupy raczej temu nie służą. Niemniej wydaje się, że ta zwyżka ma jeszcze szanse na kontynuację, choć raczej jedynie po to, by wyżej przeprowadzić dystrybucję. Powrót hossy, a więc nowe rekordy indeksów, wydają się mało prawdopodobne.